czwartek, 20 czerwca

Sherlybox to urządzenie pozwalające na przechowywanie danych w domowej chmurze. Projekt został opracowany przez polski start-up, który z powodzeniem zbiera środki finansowe za pośrednictwem portalu kickstarter.com. Opis projektu opublikowaliśmy w tekście: Sherlybox – polski startup i jego prywatna chmura

Dzięki uprzejmości twórców projektów, udało nam się przygotować wywiad, do którego przeczytania serdecznie zachęcamy.

Jak zebraliście grupę projektową, znaliście się już z jakiś wcześniejszych przedsięwzięć czy to wasze pierwsze wspólne?

 Błażej Marciniak: Z Markiem przyjaźnimy się od przeszło dwóch dekad, jednakże ścisłą współpracę nad naszym projektem rozpoczęliśmy w 2009 roku. Obaj mamy duże doświadczenie w dziedzinie nowych technologii. Ja od strony technicznej, a Marek sprzedażowej i marketingowej. Połączenie sił wyszło nam na dobre, uzupełniamy się nawzajem i to przynosi dużo pożytku dla Sher.ly.

Marek Cieśla: Resztę zespołu staraliśmy się zbudować w oparciu o jak najlepsze doświadczenia ostatnich dekad. Wybieraliśmy specjalistów, którzy mogą pochwalić się niebanalnymi osiągnięciami w różnych dziedzinach: projektowania, programowania etc. Tak dołączyli do nas Krzysiek Koszyka, Wojtek Wojtanowski i Piotr Leszkowicz. To jednak tylko „widoczna” część ekipy Sher.ly. Projekt współtworzy z nami całe grono wspaniałych ludzi, profesjonalistów w każdym calu. Ich zdjęć nie widać w kampanii na Kickstarterze, ale bez nich nie byłoby Sherlyboxa. A na pewno nie wyglądałby i nie działał tak dobrze jak obecnie. No i oczywiście mniej osób by o nim słyszało. Nowoczesny marketing i PR to w obecnych czasach bardzo skuteczne wsparcie dla start-upów. Jest jak miech, który w krótkim czasie może rozpalić duży ogień wokół ciekawych projektów.

 

Jak wpadliście na pomysł stworzenia Sherlybox’a?

 BM: Na początku powstała aplikacja Sher.ly. Wbrew temu, co mówił cały świat na temat wspaniałości chmury, nie chcieliśmy w nią do końca uwierzyć. Wiedzieliśmy, że jak wysyłasz coś na zewnętrzny serwer twoje dane nie mogą być w 100% bezpieczne przed niepożądanym dostępem. Siedząc od lat w technologiach wiedzieliśmy również, że przestarzałe protokoły wymiany danych nie dają współczesnym użytkownikom komfortu szybkiego przesyłania dużych plików. Prosty przykład: jak bardzo szybko jesteśmy w stanie stracić entuzjazm patrząc na powolutku zapełniający się pasek postępu przy uploadzie dużego archiwum .zip lub .rar? Są ludzie, którzy nie mogą czekać. Architekci, prawnicy, graficy itd., wszyscy oni i nie tylko potrzebują mieć większą kontrolę nad plikami i szybciej je wymieniać. Tak właśnie powstała idea Sher.ly. Od 2009 roku pracujemy nad nią nieustannie i zbliżamy się już do premiery wersji 1.0. Szczegóły niebawem.

MC: Sherlybox to natomiast kolejny etap ewolucji aplikacji Sher.ly, jej sprzętowe uzupełnienie. Dzięki niemu możemy mieć stały dostęp do współdzielonych plików nawet po wyłączeniu komputera. Zapewnia nam backup, pozwala oglądać przesłane materiały bezpośrednio na telewizorach, ułatwia zarządzanie i gromadzenie najbardziej potrzebnych nam danych. W duecie z aplikacją tworzą nowoczesne narzędzie do przesyłania plików bezpieczniej, szybciej i taniej. Zapytani dlaczego taniej odpowiadamy: w przeciwieństwie do usług w chmurze publicznej, nie musimy dokupować drogich pakietów zwiększających miejsce na serwerze i płacić za nie co miesiąc. U nas jedynym kosztem będzie sam Sherlybox oraz licencja na korzystanie z aplikacji, co biorąc pod uwagę długoterminowe stosowanie i wymianę dużej liczby gigabajtów plików, jest bardziej opłacalne.

 

Czym wyróżnia się Sherlybox na tle konkurencji?

 BM: Do tej pory nie stworzono projektu łączącego w sobie wszystkie zalety i funkcjonalności Sherlyboxa, toteż trudno mówić o bezpośredniej konkurencji. Do konkurencji pośredniej można zaś zaliczać zarówno operatorów usług w publicznej chmurze, np. Dropbox’a, jak i producentów dysków NAS. Nie chcemy być dla nich konkurencją, tylko alternatywą. Dla każdego znajdzie się na rynku miejsce. My wyróżniamy naszą ofertę hasłem 3xS: Security, Speed, Storage. Sherlybox oferuje bezpieczniejszą, szybszą i tańszą wymianę plików niż rozwiązania cloud. Dodajmy jeszcze czwarte S, czyli Simplicity, by odnieść się do NAS-ów. Konfiguracja Sherlyboxa jest dziecinnie prosta w porównaniu do typowego NAS-a. Wystarczy 3 razy wcisnąć guzik w kształcie logotypu Sher.ly na obudowie Sherlyboxa, a zostaniemy automatycznie połączeni z dostępnymi urządzeniami.


 
Do jakiej grupy odbiorców jest kierowany Sherlybox?

 MC: Każdy kto na co dzień pracuje z dużymi plikami i nie chce, by trafiły w ręce osób niepowołanych. Graficy, ilustratorzy, fotograficy, adwokaci, specjaliści ds. nieruchomości, księgowi, montażyści wideo, pracownicy akademiccy, bankierzy… Można byłoby długo wymieniać. Target biznesowy jest szeroki, widzimy jednak olbrzymie możliwości do zastosowań czysto prywatnych. W dobie powszechnej cyfryzacji i pogoni za coraz lepszą jakością zdjęć czy filmów z wakacji, każdy z nas znajduje się w grupie potencjalnych użytkowników Sherlyboxa. Jeśli np. wyjeżdżamy dość często i obficie dokumentujemy nasze podróże, by potem dzielić się wrażeniami ze znajomymi, Sherlybox będzie dla nas doskonałym rozwiązaniem.

 

Jakie macie dalsze plany rozwoju projektu, czy macie już pomysł jak ulepszyć Sherlybox?

 BM: Aktualnie na Kickstarterze wyznaczyliśmy nowy cel, jakim jest zebranie kwoty 250 000 dolarów. Gdy go osiągniemy, w każdym Sherlyboxie zastosujemy kilkakrotnie wydajniejszy od obecnego Raspberry PI moduł Banana PI. Mamy również wiele innych planów na przyszłość, m.in. zastąpienie USB 2.0 nowszym 3.0 czy wsparcie dla najszybszego obecnie standardu Wi-Fi – 802.11ac. W planach są również kolejne usprawnienia aplikacji, np. możliwość nadawania uprawnień użytkownikom („tylko do odczytu” bądź „do edycji”). Planujemy, by w niedalekiej przyszłości aplikacja Sher.ly stała się również kompatybilna z innymi platformami NAS. Oznacza to, że np. ZyXEL, ReadyNAS, czy Synology będą mogły komunikować się z protokołem Sher.ly, umożliwiając szybką i bezpośrednią wymianę plików. Sher.ly będzie łączyć różne platformy przechowywania plików, które obecnie współdziałają tylko z własnym oprogramowaniem.

 

Czy myśleliście może o zastosowaniu akumulatora podtrzymującego pracę w przypadku awarii prądu?

 BM: Zrezygnowaliśmy z tego pomysłu z myślą o użytkownikach domowych, dla których oznaczałoby to dodatkowe koszty. Na rynku są dostępne tanie UPS-y, do których można podłączyć jednocześnie kilka urządzeń, w tym Sherlybox’a, co w końcowym rachunku jest korzystniejsze dla kieszeni klienta.

 MC: Dodam, że w przypadku klientów biznesowych również odrzuciliśmy koncepcję zastosowania dodatkowego akumulatora, ponieważ większość firm posiada w standardzie rozwiązania typu UPS. Nie chcieliśmy więc dublować technologii na niekorzyść finalnej ceny urządzenia.

 

 Sherlybox to jedyny projekt nad którym aktualnie pracujecie?

 BM: Jesteśmy perfekcjonistami. Czulibyśmy się źle, pracując nad wieloma projektami jednocześnie. Nie można bowiem wtedy dać z siebie wszystkiego. Obecnie więc w pełni angażujemy się w ewolucję Sher.ly oraz Sherlyboxa i nie poświęcamy się żadnym innym projektom.

Jaka będzie cena egzemplarzy dostępnych poza Kickstarterem?

 MC: Po zakończeniu kampanii na Kickstarterze ceny jednostkowe urządzeń ulegną zmianie, jednak jeszcze nie możemy podać dokładnych wartości.

 

Jaki system sprzedaży planujecie wdrożyć po zakończeniu akcji na Kickstarter?

 MC: Aplikacja będzie oferowana w modelu SaaS (Software as a Service) z roczną licencją na użytkowanie dla klientów biznesowych i w wersji darmowej dla użytkowników domowych. Sherlyboxa zamierzamy zaś sprzedawać tylko w pakietach z aplikacją.

 

Sukces na kickstarter.com jest osiągnięciem na skalę międzynarodową, czy istnieje jednak szansa że Sherlybox trafi do polskiej dystrybucji?

 BM: Będziemy produkować Sherlyboxa w USA oraz w Polsce, nie ma przeszkód, żeby urządzenia z rodzimych fabryk będzie można dostać w kraju w sprzedaży detalicznej. Wszystko zależy od rozwoju projektu i wymagać będzie podpisania osobnej umowy z dystrybutorem. Z pewnością będziemy informować o możliwości kupna urządzenia w Polsce. Zachęcamy do śledzenia www.sher.ly.

 

Czy poza crowdfundingiem udało się pozyskać jakiś inwestorów dla projektu?

 MC: W październiku 2013 roku dwa fundusze venture capital: Innovation Nest oraz SATUS zdecydowały się dołączyć do Funduszu Zalążkowego Krakowskiego Parku Technologicznego, który już wcześniej zainwestował swoje środki w nasz projekt.

Błażej Marciniak i Marek Cieśla, założyciele Sher.ly

Na początku istnienia serwisu, moim zadaniem było wyszukiwanie tematów i zbieraniem ich na wewnętrznym forum, skąd przechwytywali je redaktorzy. Aktualnie, bogatsza o wiele doświadczeń wyszukuje kierunki publikacji i analizuje wyniki naszych treści. Wszystkie te dane zbieram w tabelki, aby wszyscy mogli wysuwać swoje własne wnioski. Kierunki tematyczne, jakie przygarnęłam to: duże AGD kuchenne, saturatory i frytkownice. Dużą satysfakcję daje mi wyliczanie kosztów, jakie ponosimy przy ich eksploatacji. Czy wiesz, ile kosztuje jedno zmywanie w trybie Eco? Jeżeli masz zmywarkę w klasie minimum C, to zapewne wydajesz około 40 groszy plus za tabletkę. Czytasz każdą instrukcję obsługi? Ja czytam je skrzętnie, dzięki czemu mogę Ci doradzić zakup najlepszej płyty indukcyjnej. Przykładowo - moją ulubioną funkcją jest możliwość połączenia pól grzewczych, aby móc podgrzać dwupalnikową patelnię. Chociaż doceniam również funkcje smart, pozwalające z poziomu aplikacji dostosować temperaturę do poszczególnych etapów gotowania. Dodatkowo w ramach swoich zainteresowań opisuję innowacyjne nowinki od małych producentów. Mam nadzieję zainteresować was nimi na tyle, abyście kiedyś wsparli ich zapał. Think-About założyłam w czasie studiów z Piotrem Opulskim i szybko dołączyło do nas sporo znajomych ze studiów, którym podoba się nasz pomysł. Przygoda ta trwa do dziś, chociaż nasz pierwotny pomysł na tematykę dorósł wraz z nami. Początkowo portal skupiał się innowacyjnych urządzeniach oraz takich, które dostawały nagrody w międzynarodowych i polskich konkursach wzorniczych. Po studiach, gdy zaczęłam swoją karierą architekta, czas na ten projekt zredukował się do minimum. Zdobywanie i poszerzenie wiedzy w różnych dziedzinach otworzyło przede mną nowe horyzonty. Patrząc na sprzęt, wiem, gdzie optymalnie powinien zostać ustawiony. Znam też więcej aspektów czysto technicznych. Potrafię określić przełożenie poboru prądu na domową sieć energetyczną, klimatyzacji na sposób cyrkulacji i wymiany powietrza w poszczególnych pomieszczeniach, czy ocenić względem wzrostu użytkownika. Poza pracą przy redakcji i prowadzeniu pracowni architektonicznej, większość czasu wypełnia mi marzenie i planowanie. Mam nadzieje, że wystarczy mi życia, aby zrealizować wszelkie plan. Posiadam tysiące zainteresowań - od hodowania meduz czy węży, przez gotowanie i kosmologię, aż do majsterkowania, nowych technologii, kryptowalut i odnawialnych źródeł energii. Często zainteresowania chwytam kątem oka, aby przeżywać je kolejne dni i tygodnie. Każde z dostrzeżonych zagadnień staram się zgłębić, choć troszeczkę, bo naprawdę praktycznie wszystko, co nas otacza, jest niesamowite.