W dobie dzisiejszego konsumpcjonizmu i innowacji, rozmaite sprzęty są niemal na wyciągnięcie ręki. Pytanie, czy rzeczywiście są one przydatne, a przedsiębiorstwa nie wykorzystują naszej naiwności? Postaram się ustalić, czy myjka do żywności ma sens, a zapewnienia marek pokrywają się z prawdą.

Ziemia obraca się wokół własnej osi z tą samą prędkością, jednak społeczeństwa w krajach wysoko rozwiniętych żyją coraz szybciej. Im głębiej w las, tym więcej zmian, choć nie wszystkie z nich zdają się być pozytywne. Niemal każdy sektor przemysłu chce zwiększać zyski – wpływa to na jakość produktów, w tym również żywności. Przyświecają nam piękne, równe i błyszczące owoce oraz warzywa – niewielu rolników może pozwolić sobie na sprzedaż nieidealnych egzemplarzy. Ewentualne straty wśród upraw są niepożądane, tak więc większość decyduje się na szkodliwe opryski i nawozy, na których widnieją znaki ostrzegające o rakotwórczości w określonych dawkach. O ewentualnych konsekwencjach, przekonujemy się po dekadach konsumpcji. Czy jest na to rada?

Fot. Adobe/Dusko

Myjka do żywności, z czym to się je?

Myjka do żywności zdaje się być sprzętem, który powstał w odpowiedzi na to, co serwuje nam obecny przemysł. Innymi słowy, stoi za tym realna potrzeba, a celem jest rzecz jasna troska o własne zdrowie. Na polskim rynku istnieje co najmniej kilka firm, które trudzą się w ich produkcji i dystrybucji, a więc jest w czym wybierać. Pytanie tylko, czy ma to sens? Jeśli urządzenie brzmi dla Ciebie dość tajemniczo, już spieszę z jego przedstawieniem. Myjka do żywności może opierać się wyłącznie na ultradźwiękach lub ozonowaniu, ale i łączyć dwie powyższe funkcje.

  • Ultradźwięki – ich zastosowanie jest szeroko opisywane w literaturze, wykorzystywane są w wielu sektorach przemysłu spożywczego. Technologia, w którą wyposażono myjki ma na celu pozbycie się zanieczyszczeń takich jak m.in. pasożyty (w tym ich jaja), metale ciężkie ale i nie tylko. Nawiasem mówiąc, technologię o wyższym natężeniu wykorzystuje się również do sterylizacji narzędzi.
  • Ozonowanie – metoda jest powszechnie stosowana m.in. w stacjach uzdatniania wody, a efekty zdają się być znacznie lepsze, niż w przypadku użycia chloru. Warto zaznaczyć, że związek powstaje także w środowisku naturalnie poprzez działanie UV na tlen. Myjka do żywności musi radzić sobie w nieco inny sposób, do czego potrzebny jest ozonator. Związek ma prowadzić do znacznego ograniczenia w żywności m.in. pestycydów i bakterii.

Czy to aby na pewno zdrowe? Wątpliwości uważam za racjonalne podejście, a więc pora stanąć czoła mitom. Na wstępie zaznaczę, że nie należy kojarzyć ozonu troposferycznego (O3) będącego częścią smogu z ozonowaniem w celu oczyszczania. Kluczem jest tu rzecz jasna umiar, zachowanie odpowiedniego stężenia i trzymanie się zasad. Przy stosowaniu się do zaleceń, dawka powinna być dla nas w pełni bezpieczna. Ozon rozpuszcza się w wodzie, a wiele urządzeń umożliwia automatyczne dobranie wspomnianych parametrów. W przypadku korzystania z urządzeń o niewiadomym pochodzeniu, jest to spore ryzyko. Celą przestrogi, podzielę się tabelą udostępnioną w jednej z publikacji przez dr inż. Pawła Kubice:

Źródło:Wstęp do Wiedzy o Środowisku i Ekologii. Zielone Technologie i Monitoring / dr inż. Paweł Kubica

Reasumując, zarówno ozonowanie, jak i mycie produktów z wykorzystaniem ultradźwięków nie stanowi dla nas zagrożenia. Pozostaje zatem kwestia rzeczywistej skuteczności, która również okrywa się wieloma wątpliwościami.

Myjka do żywności – czy to naprawdę działa?

Skupiając się na ultradźwiękach, są one stosowane w wielu branżach. Począwszy od myjki ultradźwiękowej do oczyszczania szkieł, biżuterii, skończywszy na zaawansowanych urządzeniach dla przemysłu oraz medycyny. Działanie technologii polega na przemieszczaniu fal (w kontakcie z wodą), co prowadzi do powstawania mikroskopijnych pęcherzyków kawitacyjnych. Wytwarzane drgania odpowiadają za usuwanie zanieczyszczeń (organicznych i nie organicznych), którymi są pokryte owoce, warzywa i pozostałe składniki wymagające mycia. Warto zaznaczyć, że popularne urządzenia mogą być wykorzystywane również do innych produktów, które noszą na sobie ślady zabrudzeń, a jednocześnie nie są żywnością (w tym nawet smoczki oraz butelki).

Ozon jest wykorzystywany m.in. do dezynfekcji, oczyszczania powietrza (w warunkach specjalistycznych, jak i domowych), a także wody. Po procesie utleniania, zamienia się w tlen i nie pozostawia szkodliwych związków. W przemyśle, jak i uprawach może zapobiegać występowaniu wielu chorób i przedłużać świeżość owoców oraz warzyw. Innymi słowy, związek ten towarzyszy nam na co dzień, nawet jeśli nie mamy o tym zielonego pojęcia. Myjka do żywności wykorzystuje go w tożsamy sposób, a celem jest pozbycie się m.in. pestycydów i nie tylko. Musimy być świadomi, że na opryski i ewentualne zainfekowanie składników jesteśmy wystawiani na co dzień. Niezależnie od tego, czy pokusimy się o świeżą marchewkę z bazaru, czy z marketu.

Na dowód słuszności, kilku producentów myjek zdecydowało się opublikować badania ukazujące zbadane próbki przed i po zastosowaniu przytoczonych technologii. Zostały one wykonane przez akredytowane laboratoria, tak więc trudno doszukiwać się tu spisku lub oszustwa. Co ciekawe, jeden z konsumentów wniósł skargę do Komisji Etyki Reklamy przeciwko Food Cleaner. W wątpliwość poddał usuwanie niebezpiecznych związków, które przenikają do wnętrza owoców i warzyw. Odpowiedź marki możecie podejrzeć poniżej:

[…] treść reklamy została oparta na wynikach akredytowanego badania które stanowi załącznik do tego pisma. W badaniu akredytowaną metodą PB-338/LD wyd III z dnia 18.05.2018 r. przebadano produkt – kaszę jęczmienną w całości i stwierdzono redukcję glifosatu na poziomie 85% z całości produktu, a nie tylko powierzchni. Tym samym nie mamy badań potwierdzających usuwanie glifosatu z powierzchni produktu, a uśrednione z jego całości. W takim przypadku uznaliśmy, że możemy napisać o usuwaniu glifosatu z produktów jednocześnie eksponując na naszej stronie internetowej (www.foodcleaner.pl) wyniki badań, które pokazują stopień usuwania tej substancji […] jeśli chodzi o bakterie i wirusy szkodliwe dla zdrowia (zanieczyszczenia biologiczne) nie wstępują one wewnątrz produktów. Zaleca się mycie owoców i warzyw aby uniknąć chorób natomiast nikt nie zaleca dezynfekcji wewnętrznej lub długotrwałego gotowania.

skarżony, FoodCleaner

Po przeanalizowaniu odpowiedzi, jak i istoty sprawy – nadeszła odpowiedź zespołu orzekającego. Nie podzielił on zarzutów, a także nie dopatrzył się w reklamie naruszeń. Rada Etyki Reklamy podkreśla, że nie zawierała ona treści mogących nadużywać zaufania odbiorców i nie wprowadzała w błąd. Dla dociekliwych, więcej szczegółów pod tym linkiem.

Czy naprawdę taki diabeł straszny?

Przed publikacją, chciałam dowiedzieć się od moich znajomych, czy w ich mniemaniu myjka do żywności ma sens. Zdania były podzielone, a w przypadku jednej z opinii, najpierw dywagowaliśmy nad ich skutecznością. Gdy na przysłowiowy stół wpadły badania, temat zszedł na sens tak skrupulatnego podejścia do oczyszczania. Uznałam więc, że warto zawrzeć kilka faktów, które mogą rozwiać wątpliwości.

Fot. Adobe/DC Studio
  • Agrochemikalia, w tym pestycydy – ich użytkowanie nie jest tajemnicą, jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak wpływają na nasze zdrowie. Problem ten dość szeroko opisywano przez Greenpeace, wraz z przytoczeniem kluczowych badań wskazujących na działanie rakotwórcze, mutagenne i nie tylko. Agencja Badania Raka sklasyfikowała glifosat w Grupie 2A (substancje prawdopodobnie rakotwórcze). Warto rzucić okiem także na wykaz wysoce niebezpiecznych pestycydów według FSC opublikowanych za pośrednictwem Gov.
  • Pasożyty, bakterie – masowa produkcja ma wiele wad, w tym stosunkowo łatwe przenoszenie się wielu drobnoustrojów i nie tylko. Zapewne każdy z nas słyszał o zakażeniach wywołanych salmonellą czy pałeczką okrężnicy (E. Cola). Produkty, które spożywamy mogą być ich nośnikiem, a o konsekwencjach nie życzę przekonywać się nikomu. Myjka do żywności może pomóc w ich skutecznej likwidacji, a to dzięki wspomnianej metodzie ozonowania.
  • Konserwanty – międzynarodowy, a nawet międzykontynentalny łańcuch dostaw zapewnia nam dostęp do produktów z całego świata. Niestety aby przetrwać tak długą drogę, zostają w pewien sposób ”zabezpieczone”. Cudzysłów nie jest tu bezpodstawny, albowiem nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem w zakresie naszego zdrowia. Wśród często użytkowanych substancji chemicznych wymieniany jest m.in. imazalil, który jest stosowany w celu zapobiegania rozwoju pleśni. Został zaklasyfikowany jako substancja, która najpewniej ma działanie kancerogenne. Sposobem na przedłużenie świeżości jest również celowe woskowanie jabłek. Ograniczają dostęp tlenu, a w przypadku owoców zza granicy, jest to priorytet.

Warto mieć na uwadze, że przytoczone związki powinny być stosowane w odpowiednich proporcjach, jednak jedząc wiele produktów na co dzień, może się okazać, że normy do spożycia zostały przekroczone.

Publikacja nie jest sponsorowana i nie stanowi reklamy żadnego z przytoczonych producentów. Urządzenie i mi z początku wydawała się być tajemnicze, co skłoniło mnie do przyjrzenia się tematowi nieco bliżej. Jeśli oczyszczanie żywności z użyciem sprzęcie ma choć w połowie przyczynić się do likwidacji niebezpiecznych związków – przezorności nigdy za wiele. Dla sceptyków dodam, że technologie wykorzystywane w omawianych sprzętach nie są nowością. Czy w moim domu zagości myjka do żywności? Kto wie, jeśli tak się stanie, z pewnością podzielę się jej recenzją!

Może zainteresować Cię również: Frytkownica beztłuszczowa – nie daj się oszukać na prozdrowotną bajkę

Moja obecność w redakcji Think-About oraz 3D-Info wiąże się z wieloma aktywnościami w zakresie działań komercyjnych. Na co dzień uczestniczę w procesach sprzedażowych, bliscy są mi również nasi partnerzy. Marketing jest moją pasją od wielu lat, co bezpośrednio wiąże się również z pozyskaniem wyższego wykształcenia w tymże kierunku. Realizacja tak obszernych działań pozwala niemal codziennie szukać nowych wyzwań. Z przyjemnością pobudzam do pracy szare komórki, gdy pora na dozę kreatywności oraz wykazanie się znajomością realnych oczekiwań marek, które zamierzają współtworzyć specjalne projekty u boku redakcji. Znalezienie wspólnego celu oraz wypracowanie dedykowanych rozwiązań bywa niezwykle satysfakcjonujące. Rola Sales Managera nie jest więc skupiona tylko na zagadnieniach z zakresu e-commerce ale również kontaktach z ludźmi. Otwarcie na potrzeby drugiej strony jest kluczowe, aby realizacja była zarówno atrakcyjna, jak i wartościowa. Wspólnie z redaktorami redakcji mogę poszerzać swoją wiedzę również w zakresie technologii, nowoczesnych rozwiązań, a nawet AGD.   Moja przygoda w T-A oraz 3D-Info trwa stosunkowo krótko, jednak sama podróż w to miejsce rozpoczęła się blisko 8 lat temu. Wówczas pasją stała się komunikacja, social media, reklama oraz e-commerce. Dotychczas zajmowałam się komercjalizacją treści, prowadzeniem kampanii z wykorzystaniem mediów społecznościowych, fotografią, a także m.in. drobnymi działaniami z zakresu Google Ads i cross-marketingu. Dzięki zdobywaniu doświadczenia w wielu sektorach, jest mi łatwiej zrozumieć potrzeby partnerów.   Na co dzień w dalszym ciągu rozwijam swoje kompetencje w wyżej wymienionych kategoriach, choć największą frajdę przynosi mi fotografia oraz grafika. Niezwykle bliska jest mi również muzyka, co niejako wiąże się z moim artystycznym usposobieniem. Nie jest mi obca troska o dobrostan zwierząt, walka o ich prawa i należyte traktowanie. Dążę do wyznaczonych sobie celów i nie cofam się, gdy na horyzoncie pojawiają się niedogodności losu.