czwartek, 20 czerwca

Frytkownica beztłuszczowa to jeden z tych ekscytujących zakupów kuchennych, bez których można żyć, ale stanowią zapowiedź zdrowszych i smaczniejszych posiłków. Pamiętam entuzjazm przy robieniu pierwszych frytek i skrzydełek. Mam też w głowie kilka rozczarowań. Sprzęt tego typu jest na rynku od dość niedawna więc podstawowe mądrości eksploatacyjne nie są wiedzą jeszcze upowszechnioną. Zapraszam do nauki na moich doświadczeniach.

Sprawdź czy Twoja frytkownica ma osłonę grzałki

Smażąc i piekąc we frytkownicy beztłuszczowej doskonale pamiętamy o czyszczeniu kosza na żywność. Dość łatwo jednak zapominamy, że w tak wysokich temperaturach jedzenie potrafi gotować się, pryskać tłuszczem i odparowywać. Oznacza to, że myć powinniśmy również bezpośrednie sąsiedztwo grzałek. Część urządzeń ma demontowaną osłonę, która można łatwo przetrzeć albo umyć w zmywarce. Większość frytkownic posiada jednak bezpośrednio wyeksponowaną wnękę z grzałkami, której mycie jest znacznie trudniejsze. Moja rada brzmi: lepiej szybko przetrzeć grzałki po każdym ostygnięciu urządzenia niż raz na dziesięć użyć walczyć z zapieczonym tłuszczem i nieprzyjemnych zapachem.

Na obrazku widzicie ciekawostkę. Firma AIEVE robi własne akcesoryjne osłony do frytkownic Philips.

Z tym brakiem tłuszczu to nie do końca tak

Anglojęzyczny świat używa określenia „airfryer” czyli w wolnym tłumaczeniu „frytkownica powietrzna”. W Polsce przyjęło się określenie „frytkownica beztłuszczowa” lub „frytkownica bezolejowa”. Jest ono trochę mylące, bo dla uzyskania optymalnej jakości potraw użycie odrobiny tłuszczu może okazać się wskazane. Oczywiście jeśli wyeliminujemy tłuszcze zupełnie, również z powodzeniem przygotujemy posiłki, jednak w wielu wypadkach nie będą się one niczym różnić od tych przygotowanych w piekarniku. Moja rada brzmi: kupując frytkownicę beztłuszczową najlepiej wyposażyć się w spryskiwacz do oleju. Przyda się on Wam szczególnie w przypadku frytek ze świeżych ziemniaków, warzyw, chudych mięs czy np. pierożków.
Bez oleju obędziecie się w przypadku frytek przeznaczonych do opiekania w piekarniku (są wstępnie nasączone olejem), skrzydełek z kurczaka (nawet obtoczone w mące są wystarczająco tłuste), kiełbas, boczku i wielu innych.

Na obrazku tani rozpylacz do oleju z którego sam korzystam. Kupiłem go za 17 zł na Amazon.

Czasem warto nagrzać frytkownicę

Frytkownica nagrzewa się znacznie szybciej niż piekarnik więc zazwyczaj jej wstępne nagrzewanie jest pomijane. Jednak w instrukcjach kilku modeli rekomendowane jest stosowanie wstępnego nagrzewania, które trwa maksymalnie kilka minut. Moja rada brzmi: w przypadku wielu potraw, a szczególnie mięsnych wstępne nagrzewanie pozwala zachować maksymalną soczystość i chrupkość. Wstępne nagrzewanie dobrze sprawdzi się również w przypadku frytek mrożonych. Frytki ze świeżych ziemniaków zachowują się jednak lepiej startując od niskich temperatur.

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.