poniedziałek, 15 lipca

Kilka lat temu stworzyłem pierwszą edycję tego zestawienia. Wówczas wybór był dość imponujący. Dysponując kwotą 5000 zł można było znaleźć podstarzałe i pozbawione klimatyzacji auto, ale trwałe i bardzo zadbane. Niestety czynniki rynkowe spowodowały, że oferty tego typu stały się prawdziwym rarytasem. Szkoda, bo mam świadomość, że dostawczak do 5000 zł, to często pierwszy krok na drodze do własnej firmy i niezależności finansowej. Kibicując drobnym przedsiębiorcom wybrałem modele, które może nie są idealne, ale przy ograniczonym budżecie wciąż stanowią najlepszy możliwy wybór.

Renault Kangoo / Nissan Kubistar

Screenshot / OLX.pl
  • Pojemność bagażnika: 2500 l
  • Ładowność: 560 kg
  • Polecany silnik: 1.9 D 65 KM
  • Spalanie: ~ 6,5 l

Auto o dwóch twarzach. Jak na ironię, po wielu latach, zdecydowanie ciekawszym wyborem może okazać się skierowana na rynek Ameryki Środkowej, wersja ze znaczkiem Nissana. Dlaczego? Bo jest mniej znana i rzadziej wyszukiwana, a recenzenci określali ją mianem brzydszego Kangoo. Aktualnie również Kangoo trudno nazwać ładnym, więc wybierajmy wyłącznie na bazie stanu. Auta różniły się dostępnością wersji (Kangoo miało ich więcej) oraz dostępnymi wersjami silników. Kubistar oferował do wyboru 2 jednostki Diesla bez turbiny, natomiast Kangoo miało też nowocześniejsze silniki dCi oraz napędy benzynowe (które odradzamy ze względu na przebiegi). Czas, który minął od premiery tego modelu zaoszczędzi nam problemów z podejmowaniem decyzji. Przetrwały głównie jednostki 1.9 D o mocy 65 KM, sprawiające, że mamy do czynienia z niezwykle ślamazarnym pojazdem, w którym silnik wysiądzie jako ostatni. Jeśli traficie na model z silnikiem DCI – omijajcie go szerokim łukiem, ta jednostka nie miała prawa tyle przetrwać. Użytkownicy najczęściej narzekają na elektronikę, której w tym wypadku jest na szczęście jak na lekarstwo.

Citroen Berlingo Lifting / Peugeot Partner Lifting

Screenshot / OLX.pl
  • Pojemność bagażnika: 2800 l
  • Ładowność: 749 kg
  • Polecany silnik: 1.9 D 70 KM
  • Spalanie: ~ 7,0 l

Jak to możliwe, że na rynku jest tak wiele Berlingo i Partnerów w przyzwoitym stanie? Niestety, tajemnicą nie jest ich niezwykła żywotność. Model ten po prostu doskonale się sprzedawał. Wersja przed liftingiem (sprzed 2002 roku) praktycznie trafiła już na złom. Najpopularniejsze silniki to proste i trwałe jednostki Diesla. Na szczególną uwagę zasługuje nieśmiertelny 1.9 l bez turbiny o mocy 70 KM. Dość popularna wersja 2.0 TD była wprawdzie bardziej dynamiczna, ale w tym budżecie lepiej ją pomijać. Benzyniaki były wybierane raczej do modeli osobowych. Największą popularnością cieszył się 1.4 l o mocy 75 KM, który jednak charakteryzował się dość dużym apetytem na paliwo (średnie spalanie na poziomie 8 l). Materiały stosowane w tym modelu dobrze przetrwały próbę czasu. Na rynku znajdziemy sporo sprowadzonych egzemplarzy z klimatyzacja manualną.

Fiat Doblo

Screenshot / OLX.pl
  • Pojemność bagażnika: 3000 l
  • Ładowność: 750 kg
  • Polecany silnik: 1.9 JTD 101 KM
  • Spalanie: ~ 6,0 l

Kupując Dobo pierwszej generacji, powinniśmy się spodziewać olbrzymiego przebiegu. Samochody, które pokonały ponad 350 000 km, stanowią znaczną część ofert w przyjętym przez nas progu cenowym. Zastosowane jednostki JTD i Multijet dobrze zniosły próbę czasu, powinniśmy jednak pamiętać, że mówimy o dystansie, który wpływa już na całą konstrukcję. Zakup z prywatnych rąk zdecydowanie odradzamy. Warto jednak poszukać egzemplarzy sprzedawanych przez służby, spółki skarbu państwa i instytucje. Wszędzie tam, gdzie jest szansa, że pojazd był serwisowany, przynajmniej prze pierwsze kilkanaście lat. Podczas przeglądania ofert trafiliśmy np. na egzemplarz, który całe swoje życie spędził na płycie lotniska. Odradzamy modele z silnikami benzynowymi – całe szczęście, zostało ich na rynku już niewiele. Niestety w tym wyparku trudno również polecić silnik Diesla bez turbo. Jednostka o pojemności 1.6 l, generuje moc 63 KM – to zdecydowanie za mało do tej konstrukcji. Wspomniany wcześniej JTD to natomiast trwały, dynamiczny i bardzo oszczędny wybór.

Fiat Panda II Van

Screenshot / OLX.pl
  • Pojemność bagażnika: 1000 l
  • Ładowność: 550 kg
  • Polecany silnik: 1.3 Multijet 75 KM
  • Spalanie: ~ 5,0 l

Nie jest to prawdziwy dostawczak do 5000 zł, a mimo tego umieszczamy go na końcu naszego zestawienia. Dlaczego? Bo to jedyne auto z niezależną przestrzenią bagażową i możliwością pełnego odliczenia VAT, które w tej cenie można nabyć z przebiegiem poniżej 200 tys. kilometrów. Materiały zastosowane w budowie Pandy nie odstają od tych instalowanych w modelach dostawczych. Oznacza to, że auto nie jest szczególnie atrakcyjnie, ale pozostaje niezwykle odporne na uszkodzenia. Panda była oferowana z szeroką gamą silników – wszystkie dość oszczędne i nieszczególnie dynamiczne. Najpopularniejsza wydaje się być benzynowa jednostka o pojemności 1.1 l i mocy zaledwie 54 KM. Wersja ta jest często łączona z instalacją gazową, która była również oferowana fabrycznie. Zdecydowanie lepszym wyborem będzie diesel MultiJet o pojemności 1.3 l i mocy 75 KM. Pandy drugiej generacji często były wybierane do gastronomii, dzięki czemu wiele z nich nie było szczególnie przeciążanych.

Nie potrzebujesz odliczenia VAT? VW Sharan / Seat Alhambra

Screenshot / OLX.pl

  • Pojemność bagażnika: 2600 l
  • Ładowność: 642 kg
  • Polecany silnik: 1.9 TDI 110 KM / 116 KM
  • Spalanie: ~ 6,0 l

Kolejny samochód, który jest pewnego rodzaju kompromisem. Auto nie jest dostawcze, ale z własnych doświadczeń mogę polecić go jako świetną alternatywę. Pomijając wyższy próg załadunku, Sharan w swoich możliwościach transportowych nie ustępuje większości wymienionych przeze mnie samochodów (a Pandę nawet zdecydowanie przewyższa). Co więcej nawet egzemplarze sprzed faceliftingu będą bardziej komfortowe dla kierowcy niż np. Kangoo. Instalacja i demontaż foteli są dziecinnie proste. Podłoga pod siedziskami jest płaska, ale kabina kierowcy nie jest wydzielona, więc nie mamy możliwość pełnego odliczenia VAT’u. Co ciekawe wciąż można znaleźć przyzwoicie utrzymane egzemplarze od pierwszych lub drugich właścicieli. Najłatwiejsze w zakupie będą egzemplarze z niezwodnymi silnikami 1.9 TDI. Starsze egzemplarze generowały fabrycznie 110 KM, a nowsze 116 KM. Są to więc jednostki wystarczająco dynamiczne nawet do jazdy przy obciążeniu. Jako rarytas można potraktować egzemplarze 1.8 z turbiną generujące 150 KM, które dobrze odnajdują się w połączeniu z instalacją LPG. Niestety na polskim rynku jest ich stosunkowo niewiele. Wszystkie rekomendowane silniki są trwałe, a typowe dla nich awarie pozostają znane mechanikom i są tanie w naprawach. Wspólnym mianownikiem dla modeli w cenie do 5000 zł będą skorodowane progi i przebiegi powyżej 300 000 km (które nie muszą nas przerażać).

Dostawczak do 5000 zł – kilka uwag na koniec

Jeśli potrzebny jest Ci dostawczak w cenie 5000 zł zapomnij o weryfikacji roczników i przebiegów. Jeśli uda Ci się znaleźć samochód o udokumentowanej historii posiadające 1 lub 2 właścicieli, to z dużym prawdopodobieństwem wygrałeś los na loterii. Pominąć możemy też stan wnętrza i blacharki. Poobijane zderzaki nie wpłyną na naszą pracę, a mogą nieco zbić cenę zakupu. Musimy być bowiem świadomi, że taki pojazd powinniśmy postrzegać jako inwestycję na maksymalnie 2 lata. Zdecydowanie bardziej interesować powinien nas stan ogumienia, korozja elementów zawieszenia i tłumika. Napęd będzie raczej mocno wyeksploatowany, zweryfikujmy zapach oleju oraz sprawdźmy czy pojazd nie dymi w sposób mogący świadczyć o dostawaniu się oleju lub płynu chłodniczego do paliwa (warto sprawdzić ilość tego drugiego w zbiorniku wyrównawczym). Dobrym pomysłem jest wycieczka do stacji kontroli pojazdów, aby upewnić się, że auto przejdzie kolejny przegląd bez konieczności dokonywania kosztownych napraw. Jeśli zdecydujesz się wydać nieco więcej, koniecznie zajrzyj do naszego poradnika, prezentującego najlepsze dostawczaki do 10 tys. zł.

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.