poniedziałek, 27 maja

Zastanawiasz się, czy warto kupić Monsieur Cuisine? Czy jest to sprzęt dla ciebie? A przede wszystkim – czy jest wart swojej ceny? Mam go od 6 miesięcy i już wiem – moje wnioski powinny ułatwić ci podjęcie decyzji.

Decyzję o zakupie Monsieur Cuisine powzięłam około pół roku temu. Potrzebowałam sprzętu, który ułatwi mi codzienne przygotowywanie zdrowych i urozmaiconych posiłków. Zwykle mam niewiele czasu, by stać przy kuchennym blacie. Prawda jest też taka, że niekoniecznie lubię gotować. Sprawienie sobie Monsieur Cuisine uznałam więc za świetny pomysł i rozwiązanie moich problemów. Czy było warto wydać prawie 2 tysiące? Już to wiem.

Monsieur Cuisine Connect – dlaczego nie smart?

Decyzja o zakupie robota z Lidla w moim przypadku była dobrze przemyślana. Zastanawiałam się, czy warto kupić Monsieur Cuisine. Chciałam mieć pewność, że urządzenie spełni moje oczekiwania. A przede wszystkim – że faktycznie będę go używać regularnie. I o ile ten pierwszy warunek spełnić było dość łatwo – wystarczyło dokładnie zapoznać się ze specyfikacją sprzętu i jego funkcjami – to ten drugi budził we mnie poważne wątpliwości.

Z tego powodu uznałam, że w moim przypadku najlepszym wyjściem będzie zakup modelu Connect, w dodatku z drugiej ręki. Okazało się bowiem, że na rynku wtórnym sporo jest egzemplarzy Monsieur Cuisine w starszym wariancie. Wiele osób powzięło zapewne decyzję o zmianie, gdy na rynek wszedł model Smart. Urządzenia w większości były bardzo zadbane, a nierzadko wręcz w idealnym stanie. A co najważniejsze – kosztowały znacznie mniej, niż nowy Connect, za którego trzeba zapłacić 1899 zł w cenie regularnej.

Z kolei model Smart – choć również był dostępny na różnego rodzaju platformach sprzedażowych – cenę miał zbliżoną do urządzeń prosto ze sklepowej półki Lidla. To ostatecznie przekonało mnie, że powinnam postawić na starszy model i wypróbować, czy Monsieur Cuisine to produkt dla mnie. Czy warto kupić Monsieur Cuisine?

Monsieur Cuisine Connect – czy warto?

Tak jak wspominałam, jestem użytkowniczką Monsieur Cuisine już od kilku miesięcy. Co uważam za plusy, a co – za minusy tego sprzętu? Czy warto kupić Monsieur Cuisine Connect? Czy kupiłabym go po raz drugi? Już wyjaśniam.

Monsieur Cuisine Connect – zalety

  • aplikacja mobilna;
  • możliwość rozbudowania bazy receptur o przepisy wspólnoty;
  • intuicyjna obsługa i prowadzenie przez przepis krok po kroku;
  • czytelny wyświetlacz dotykowy;
  • ostre noże;
  • wystarczająca moc;
  • zabezpieczenia;
  • mała liczba naczyń do umycia po gotowaniu;
  • możliwość rozbudowy o dodatkowe akcesoria;
  • brak konieczności stania przy kuchni i ciągłego mieszania.

Monsieur Cuisine Connect – wady

  • spore gabaryty;
  • mało przepisów wbudowanych;
  • niewiele trybów do wyboru;
  • brak uchwytu do podnoszenia kielicha jedną ręką;
  • niezbyt precyzyjna waga;
  • niewystarczająca pojemność, gdy chcemy podjąć więcej gości;
  • przystawka do gotowania na parze oraz koszyczek są wykonane z plastiku;
  • ciężar urządzenia.

Czy warto kupić Monsieur Cuisine Connect?

Wiesz już, jakie są wady oraz zalety robota wielofunkcyjnego z Lidla. A zatem, czy warto kupić Monsieur Cuisine Connect i czy opłaca się wydać na niego 1899 zł? Moim zdaniem, warto najpierw rozejrzeć się na rynku wtórnym. Jest duże prawdopodobieństwo, że znajdziemy tam egzemplarz w idealnym stanie, ale w dużo niższej cenie.

Jeśli natomiast stałabym przed decyzją o zakupie robota bezpośrednio ze sklepu Lidl, z pewnością rozważyłabym dołożenie 600 zł do nowszego modelu Monsieur Cuisine Smart. Ma on nieco mniejsze gabaryty, dodatkowy uchwyt do podnoszenia kielicha jedną ręką, a także znacznie więcej predefiniowanych trybów. A co najważniejsze – baza przepisów jest znacznie bogatsza, niż w przypadku modelu Connect. Choć przyznaję, rozważyłabym raz jeszcze wszelkie za i przeciw, gdyby któreś z modeli był w promocji (np. nie tak dawno Smart był tańszy o aż 500 zł).

Jestem dziennikarką, specjalizującą się w zagadnieniu nowych mediów. W Think-About zajmuję się przede wszystkim tematyką AGD, którą poznałam już od podszewki. Największą przyjemność sprawia mi odkrywanie innowacyjnych rozwiązań i technologii. Zachwyca mnie dobry design, który uważam za równie ważny, jak funkcjonalność sprzętów. Potrafię docenić stosowane w sprzętach domowych sprytne rozwiązania. Satysfakcję czerpię też z wyszukiwania perełek cenowych – gdy tylko jakąś znajdę, od razu biegnę podzielić się nią z czytelnikami. Mam oko do produktów, które szybko stają się prawdziwymi bestsellerami. Wierzę, że na każdy temat można napisać coś ciekawego. Dbam jednak, by artykuły były nie tylko wysokiej jakości merytorycznej, ale również – by były przejrzyste i przyjemne dla oka. Doskonale czuję się pisząc artykuły, jednak prawdziwa frajda to, oczywiście, recenzowanie testowanych osobiście urządzeń. Niestety, często przywiązuję się do nich tak bardzo, że nie umiem z czymś rozstać i prędko biegnę po swój własny egzemplarz. Ukończyłam studia na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Zdecydowałam się na specjalizację koncentrującą się na tematyce nowych mediów. Dotychczasowe doświadczenie zawodowe zbierałam w redakcjach portali internetowych. Zajmuję się między innymi tematyką prawa, finansów i nieruchomości. Czytelnicy mogą też kojarzyć mnie np. z redakcji PCWorld, w której do niedawna odpowiadałam za tematykę ofert i AGD. Jestem współtwórczynią książki „Digital 5.0: wywiady o mediach cyfrowych i technologii”. Swoje pierwsze zawodowe kroki stawiałam w akademickim magazynie, pisząc felietony. Mieszkam w Krakowie, choć pochodzę z Krynicy. Prywatnie jestem żoną, mamą i opiekunką dwóch adoptowanych kotów. Pasjonuje mnie polityka i obserwacja ludzkich zachowań społecznych. Relaksuję się, tworząc rękodzieło – uwielbiam tworzyć piękne rzeczy, które jednocześnie są funkcjonalne i nie służą tylko do podziwiania. Choć jestem domatorką, z przyjemności uciekam od codzienności pod namiot, odpoczynku szukając w lesie. Z wytęsknieniem upatruję chwili, gdy na stałe ucieknę na wieś i zamieszkam pod własnym lasem.