poniedziałek, 27 maja

O czym mowa?

Helikopter sterowany za pomocą smartfona, to już druga zabawka testowana przez naszą redakcję dzięki uprzejmości firmy Platinet. Recenzowane poprzednio Lamborghini,  przypadło nam do gustu szczególnie ze względu na wysoką dbałość o wygląd i detale. Jak sprawa wygląda w przypadku i737?

 

Wygląd i budowa

Podobnie jak w przypadku Lambo, zabawka sprzedawana jest w pudełku z grubego kartonu z przeźroczystym „okienkiem”.

Zestaw składa się z helikoptera, kabla USB oraz zestawu zapasowych śmigieł.

Konstrukcja zabawki jest aluminiowa. Elementy napędu, śmigła oraz obudowę, wykonano natomiast z miękkiego i odpornego na uszkodzenia tworzywa.

Na spodzie ulokowano włącznik oraz gniazdo do ładowania.

 

Zabawa

Przed rozpoczęciem zabawy należy włączyć helikopter do ładowania za pośrednictwem kabla USB. Ładowanie trwa dosłownie kilka minut, a o jego zakończeniu użytkownik informowany jest czerwoną diodą umieszczoną we wtyczce kabla. Niestety po raz pierwszy spotkaliśmy się z tak słabo wykonanym kablem USB – wtyczka się rozwarstwiała utrudniając odpowiednie wpięcie do ładowarki lub komputera.

Kolejnym krokiem jest pobranie ze store dedykowanej aplikacji Platinetu. Zabawką mogą cieszyć się użytkownicy z telefonami wyposażonymi w system iOS lub Android. W przeciwieństwie do Lamborghini, tym razem nie napotkaliśmy najmniejszych problemów z nawiązywaniem połączenia Bluetooth.

Wewnątrz obudowy helikoptera umieszczono elementy elektroniczne wyposażone w dwie diody. Czerwona informuje o włączonym zasilaniu, natomiast niebieska o nawiązaniu połączenia z telefonem. Ponadto z przodu umieszczono wielobarwną diodę LED ułatwiającą nawigację.

Sterowanie może odbywać się w jednym z dwóch trybów – analogowym lub na podstawie gestów smartfonem. Oczywiście pierwsza z opcji jest dużo łatwiejsza do opanowania.

Pilotaż jest dość prosty – helikopter delikatnie lecz natychmiastowo reaguje na wydawane komendy. Nauka płynnej obsługi jest zdecydowanie prostsza niż w przypadku testowanego przez nas quadrocoptera CX-10. Producent sugeruje, że zabawka przeznaczona jest dla dzieci starszych niż 14 lat – naszym zdaniem 12-latek również bez problemu opanuje i737.

Ciekawą opcją jest możliwość „zarejestrowania” serii komend – dzięki czemu możliwe jest automatyczne powtórzenie identycznego lotu bez potrzeby sterowania helikopterem.

Zastosowany akumulator jest niewielki i wystarcza na kilka do kilkunastu minut zabawy. To wynik całkowicie akceptowalny biorąc pod uwagę błyskawiczne ładowanie. Dzięki temu rozwiązaniu helikopter pozbawiony jest największej wady Lambo, czyli konieczności dokupowania baterii.

Pomimo że nie jesteśmy najbardziej zdolnymi pilotami, i737 przeszedł pozytywnie testy wytrzymałości. Wielokrotne upadki z dużych wysokości oraz zderzenia z meblami, drzewami, ludźmi i zwierzętami nie były w stanie uszkodzić helikoptera. Osoby wyjątkowo utalentowane w destrukcji zawsze mają do dyspozycji awaryjne śmigła.

 

Podsumowanie

Helikopter i737 od Platinet to naprawdę udana zabawka. Wszelkie oczekiwania obudzonych w nas dzieci, zostały spełnione. Już w kilka minut po rozpakowaniu helikopter jest gotowy do lotu. Jego obsługa jest prosta, intuicyjna oraz przyjemna. Jakość wykonania i odporności na uszkodzenia stoi na wysokim poziomie. Prócz kiepskiego kabla USB, i737 jest pozbawiony jakichkolwiek wad – co jest za razem największą możliwą zaletą. Oczywiście w przeciwieństwie do Lamborghini nie zachwycamy się przepięknym wyglądem, jednakże to kwestia specyfiki produktu – design jest odpowiedni i schodzi w tym wypadku na drugi plan. Przypominamy również, że i737 jest przede wszystkim zabawką wykorzystującą możliwości smartfona – jego zastosowanie jest inne niż w przypadku profesjonalnych modeli RC.

Helikopter i737 od Platinet otrzymał od nas wyróżnienie:

Think About przyznaje wyróżnienia wyłącznie produktom testowanym w redakcji. Każdy nagrodzony produkt posiada godne uwagi cechy które odzwierciedlane są w postaci znaczków. Więcej o kategoriach przyznawanych wyróżnień można przeczytać tu: think-about.pl/wyroznienia-think-about.

Za udostępnienie sprzętu do testów dziękujemy firmie:

 

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.