Nissan Micra Tekna - krzesełkiem przez miasto

Poprzednia Micra przypominała mi kapibarę. Nowy maluch od Nissana wygląda zdecydowanie lepiej. Skrócenie i uniesienie maski sprawiło, że autko nabrało nieco muskulatury. Nadanie ostrych kątów reflektorom oraz zastosowanie przetłoczeń wydobyło z niego odrobinkę agresywności. Teraz w najgorszym wypadku mamy do czynienia z pełnoprawnym bobrem.

Gryzoń trafił do mnie bezpośrednio po największym w ofercie modelu X-Trail. Spodziewałem się szoku jakościowego i solidnej dawki klaustrofobicznych doznań. Przeżyłem jednak pozytywne rozczarowanie. Prasowa Micra występuje najbogatszej wersji Tekna wyposażonej między innymi w 17-calowe alufelgi, system Nissan Connect, kamery parkingowe i reflektory LED. Odniosłem nawet wrażenie, że mam do czynienia z autem nowocześniejszym i bardziej dopracowanym niż wcześniej testowany SUV. Najlepsze jest jednak to, że tak wyposażony samochód można kupić prosto z salonu w cenie około 62 000 złotych. Fani motoryzacyjnej ascezy i oszczędności mogą sięgnąć po wariant pozbawiony nawet klimatyzacji wydając około 46 000 złotych.

Rozmiary auta z punku widzenia kierowcy są całkiem sensowne. Nie brakuje miejsca na ręce nogi oraz głowę. Wolna przestrzeń świeci wprawdzie pustkami, ale o klaustrofobii nie może być mowy. Najbardziej zaskakująca jest pozycja za kierownicą. Fotel jest bardzo wysoki i dość sztywny – dzięki temu do auta wsiada się dość pewnie, a przestrzeń wokół siedziska jest naprawdę imponująca. Mówiąc bardziej obrazowo – miejsce kierowcy przypomina bardziej krzesło niż rozłożysty fotel.

Wnętrze auta oczarowało mnie bez reszty. Skórzane wykończenie pod kolor lakieru, uroczo podświetlany schowek w konsoli centralnej oraz materiały wysokiej jakości sprawiają, że Micra może konkurować z modelami klasy B-premium takimi jak Mini czy Citroen DS3. Przyjemne odczucia potęguje mięsista, trójramienna kierownica z aluminiowymi wstawkami. Warto zwrócić uwagę na pieczołowicie zaprojektowaną konsolę klimatyzacji oraz należycie wkomponowany zestaw dwóch wyświetlaczy. Jedyne panel sterowania szybami i lusterkami, a także gałka zmiany biegów przypominają w jakiej klasie aut sklasyfikowana jest Micra.

Wysoka jakość materiałów i przemyślana stylistyka to nie jedyne atrakcje jakie spotkały mnie we wnętrzu japońskiego malucha. Największą frajdę sprawił mi bowiem system Bose Personal, którego możliwości w stosunku do ceny auta są całkowicie rozbrajające. Technologiczny majstersztyk to wykorzystanie 6 głośników do zapewnienia przestrzennego dźwięku o epickiej wręcz czystości. Wszystko to za sprawą pomysłowego rozlokowania głośników w drzwiach, słupkach, oraz co zaskakujące – w zagłówku kierowcy. Niestety tak rozkoszne brzmienia pozostają w tym wypadku zarezerwowane wyłącznie dla osoby prowadzącej samochód. Pozostali pasażerowie otrzymają wysokiej klasy brzmienie ale bez tak dopracowanego wyczucia sceny i przestrzeni. Niestety system nie jest dostępny nawet w najdroższej wersji wyposażenia. Dopłata za jego instalację wynosi 2200 zł, ale w moim odczuciu to jedna z bardziej opłacalnych przyjemności.

Skoro o pasażerach mowa to tylna kanapa okazuje się małą salą tortur. Przynajmniej dla każdego kto nie jest dzieckiem, drobną kobietą lub naprawdę niewielkim facetem. Moje 180 cm wzrostu sprawiło, że siedząc z tyłu cały czas dotykałem głową podsufitki. Mój niższy o 7 cm kolega obijał sobie głowę przy każdym większym wertepie wbijając mi przy okazji kolana w plecy.

Ostatnia kwestia to osiągi i właściwości jezdne. Nie bez powodu zostawiłem je na koniec. Pod maską modelu prasowego znajdował się motor 0.9 IG-T o mocy 90 KM. Stosunek pojemności do mocy prezentuje się tu całkiem sensownie. Auto porusza się dynamicznie w mieście i niczego mu nie brakuje. Zgodnie z przypisanym segmentem jazda w trasie nie jest już tak komfortowa. Powyżej 120 km/h mały silniczek zaczyna się trochę męczyć, a niewielkie koła i niska masa całości odczuwalnie wpływają komfort podróżowania. Mogę jedynie wtrącić, że moja 12 letnia fiesta ma lepiej zbilansowany środek ciężkości i lepiej klei się drogi.

Podsumowanie będzie krótkie. Nissan Micra Tekna to najlepszy mieszczuch klasy B jakiego spotkałem. Producentowi gratuluję świetnie wykonanej roboty w zakresie projektowania i wyposażania wnętrza. Nie posiadam licznej rodziny więc kosmicznie mała tylna kanapa w żadnym stopniu nie wpływa na moją entuzjastyczną ocenę.

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.