środa, 19 czerwca

Znany brytyjski producent AGD ogłosił kolejną nowość, która już niebawem trafi do sprzedaży. Dyson CleanTrace, bo o nim właśnie mowa, ma rewolucjonizować nie tylko sposób, w jaki sprzątamy nasze mieszkania, ale też sposób, w jaki tę czynność postrzegamy. Jednak czy rozwiązanie dostępne tylko dla posiadaczy najnowszych modeli odkurzaczy Dyson i smartfonów od Apple to rzeczywiście ukłon w stronę spragnionego technologicznego postępu konsumenta, czy może raczej, mniej lub bardziej przemyślane, zagranie marketingowe?

Choć zazwyczaj wszelkie nowe rozwiązania wprowadzane przez producentów sprzętów domowego użytku przyjmuję z pewną dozą entuzjazmu, tym razem swoje odczucia określiłabym raczej jako co najmniej mieszane. Czy problem stanowi tu ograniczona dostępność przyznana jedynie pewnej grupie rozmiłowanych w porządkach domowych użytkowników, czy też wrażenie, że nowość od Dyson to próba odkupienia nieudanych eksperymentów z samowystarczalnym robotem sprzątającym? Nie potrafię w tej chwili stwierdzić. Zanim jednak na poczynania brytyjskiego króla odkurzaczy spuszczę ostatecznie zasłonę milczenia, przedstawię odrobinę osobistych spostrzeżeń.

Dyson chce pozostać pionierem

Czego by nie mówić o marce Dyson, jeden fakt pozostaje niezmienny – rozwiązanie zastosowane w bezworkowych odkurzaczach, o których wprowadzenie postarał się założyciel firmy James Dyson, zdecydowanie odpowiada za kolejne dziesięciolecia dokonującej się w obrębie urządzeń sprzątających rewolucji. Technologia cyklonów, o której szerzej opowiadałam w innym poświęconym produktom producenta artykule, to ogromna zdobycz nie tylko z punktu widzenia wynalazcy, ale i korzystającego z niej użytkownika odkurzaczy marki. Jak się jednak można spodziewać i co jest dziś powszechnie wiadome, pierwotnie obmyślone rozwiązanie nie pozostało tym ostatecznym, a kolejne pojawiające się w sprzedaży opatrzone logo marki modele miały nie tylko podnosić poprzeczkę rynkowej konkurencji, ale przede wszystkim ugruntować pozycję jej twórców jako liderów w branży.

I rzeczywiście, gdy spojrzymy na liczbę dostępnych urządzeń sprzątających brytyjskiego producenta, możemy być pod wrażeniem, jednak nie mniejszym zaskoczeniem uraczy obowiązujący za innowacyjne sprzęty cennik. Może i rzeczywiście oferowane przez markę rozwiązania w głowach inżynierów powstają jako pierwsze na świecie, jednak, jakby nie patrzeć, nadal mówimy o odkurzaczach dla domowego użytku, a nie przemysłowych potworach, którym gruz i wszelkiego rodzaju niespotykany w tradycyjnym mieszkaniu proch nie zaszkodzi, więc wycenianie podobnych przyrządów na kwoty sięgające ponad pięć tysięcy złotych jest chyba jednak lekką przesadą.

Dyson i Vorwerk w jednym stali domu

Gdy myślę o odkurzaczach marki Dyson, to zaraz przychodzi mi na myśl inne obudowane legendą urządzenie domowe. Thermomix od Vorwerk, choć z porządkami nie ma nic wspólnego, osiągnął w cenniku równie absurdalną w moim odczuciu kwotę. Obecnie za termorobota trzeba zapłacić blisko 6500 złotych, a i tak decydując się na zakup, nie mamy dostępu do wszystkich jego możliwości. Producent regularnie wprowadza do swojej oferty kolejne akcesoria, których koszt często mógłby zaspokoić potrzeby tygodniowego wyżywienia czteroosobowej rodziny.

Innym przykładem są wydawane przez amerykańskiego producenta modele iPhone’ów, których świeżość dezaktualizuje często zaledwie kilka tygodni po oficjalnej premierze. Co jednak trzeba urządzeniom tym oddać, to fakt, że Thermomix znacznie ogranicza stopień zaangażowania użytkownika w proces gotowania, a iPhone, jak każdy dziś smartfon, towarzyszy nam każdego dnia, w każdym miejscu, w każdej niemalże chwili, pozwalając nam na pozostawanie w kontakcie nie tylko z najbliższymi, ale całym (przynajmniej w rozumieniu wirtualnym) światem. Odkurzacz Dyson natomiast może nas co najwyżej połączyć z ukrytym w naszym wnętrzu hipochondrykiem.

Wróćmy jednak do sprawy nowości, której rychłe pojawienie się w zasięgu naszych telefonów zapowiedzieli przedstawiciele marki Dyson.

Dyson Gen5detect Absolute i rozwijający się monitoring skuteczności

Nie tak dawno producent wprowadził do sprzedaży odświeżoną wersję swojego najbardziej zaawansowanego urządzenia sprzątającego z serii V15 Absolute, które pod postacią wzbogaconego modelu Submarine, poza standardowym odkurzaniem, oferuje również mycie podłogi. O możliwościach linii V15 i wprowadzonych w niej rozwiązaniach technologicznych, takich jak zliczanie zasysanych do wnętrza urządzenia cząsteczek kurzu (i nie tylko) pisałam we wspomnianym już wcześniej artykule, dlatego w tym miejscu przypomnę tylko najważniejsze cechy tych produktów.

Dyson Gen5detect V15 wyposażono w zaawansowany system filtracji HEPA, którego skuteczność utrzymuje się na poziomie 99,99% dla cząsteczek wielkości 0,1 mikrometra. Oznacza to więc, że urządzenie oczyszcza przestrzeń nie tylko z pyłu, kurzu, sierści czy alergenów, ale również z wirusów.
Mamy tu również możliwość odczytywania informacji z ekranu LCD, wśród których znajdziemy między innymi wielkość i liczbę zassanych do urządzenia cząsteczek.

Co więcej, odkurzacz informuje nas również o aktualnym stopniu zakurzenia analizowanej powierzchni, co pozwala na dokładne śledzenie skuteczności naszych działań. Nie możemy także zapomnieć o specjalnej, wyposażonej w podświetlenie LED elektroszczotce, która niczym noktowizor w ciemności ujawnia skrywającą się przed naszymi oczami zwierzynę.

Wydawać by się mogło, że dalej już z tą rewolucją pójść się nie da, a dodanie funkcji mopa to tylko kosmetyczny zabieg, do którego dojść kiedyś musiało. Jak się jednak okazuje, obsesyjna obserwacja pochłanianych przez odkurzacz drobnoustrojów i oświetlanie podłoża nie wystarcza, by uspokoić niepewne swych poczynań umysły. Przyszedł bowiem czas, by najlepszy z najlepszych modeli marki Dyson stał się jeszcze lepszy, a to za sprawą rozwiązania Dyson CleanTrace, do skorzystania z którego wystarczy jedynie małe, nakładane na rurę odkurzacza akcesorium oraz dostęp do aplikacji mobilnej.

Dyson CleanTrace, czyli jak stajemy się robotami sprzątającymi

Sam producent, mówiąc o Dyson CleanTrace, używa sformułowania „urządzenie do rzeczywistości rozszerzonej”. Na czym ma ona polegać? Zasada jest podobna jak we wspomnianych właśnie robotach sprzątających, a sama inspiracja tkwi w systematycznym podejściu do sprzątania, jakim zdaniem przedstawicieli marki charakteryzuje się Dyson 360 Vis Nav.

Zdaliśmy sobie sprawę, że wszyscy moglibyśmy się czegoś nauczyć od naszych robotów sprzątających. W przeciwieństwie do ludzi robot Dyson wie, gdzie znajduje się w pomieszczeniu, gdzie był i gdzie jeszcze musi się udać. Dzięki urządzeniu Dyson CleanTrace™ dodajemy tę dodatkową technologię inteligentnego czyszczenia do odkurzacza Gen5detect™. Dzięki temu możesz zobaczyć, gdzie sprzątałeś, a gdzie nie, co w połączeniu z naszą Technologią Piezo Sensor wykrywania cząstek daje dowód, że podłoga jest naprawdę czysta

Charlie Park, wiceprezes ds. inżynierii, Dyson Home

Łącząc w sobie najbardziej zaawansowane technologie, takie jak laserowe skanowanie przestrzeni (LiDAR) i analizę zasysanego powietrza (Piezo Sensor), urządzenie Dyson CleanTrace ma zapewnić jeszcze dokładniejsze sprzątanie niż dotychczas. Cały proces jest niezwykle prosty i polega na zamocowaniu specjalnego uchwytu dla smartfona na rurze odkurzacza. Za pośrednictwem aplikacji MyDyson narzędzie zeskanuje otaczającą przestrzeń, którą następnie prezentować będzie na ekranie urządzenia mobilnego.

To jednak nie wszystko, bowiem analizując wykonywane przez operującego urządzeniem Dyson ruchy, wyświetlana na ekranie smartfona powierzchnia będzie odwzorowywać wszystkie miejsca poddane mocy ssącej odkurzacza. Jeśli jakakolwiek przestrzeń zostanie podczas tej czynności pominięta, natychmiast zaobserwujemy to na ekranie telefonu. Czemu ma to służyć? Zwiększeniu satysfakcji z naszych poczynań? Oczywiście! Jak jednak można wywnioskować z przytoczonych przez przedstawicieli marki danych, nie tylko.

Dyson CleanTrace pozwala oczyścić także sumienie

Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym Dyson, przeprowadzone przez markę badania dowodzą, że konsumenci mają tendencję do przeceniania poziomu zaangażowania w prace domowe. Według pozyskanych danych blisko 80% procent sesji sprzątania ma trwać krócej niż 10 minut, które w składanych przez badanych deklaracjach zajmują im średnio aż 24 minuty. Innymi słowy albo mamy problem z prawidłową oceną upływającego czasu, albo nie lubimy przyznawać, że na dogłębne porządki nam tego czasu zwyczajnie nie wystarcza.

Co więcej, jak stwierdzają przedstawiciele marki, konsumenci często nie mogą pochwalić się efektywnością, której brak przejawia się w regularnym i wielokrotnym odkurzaniu tych samych obszarów powierzchni z całkowitym pominięciem innych miejsc. Właśnie takim zachowaniom przeszkodzić ma najnowsze urządzenie do rzeczywistości rozszerzonej Dyson CleanTrace. I tak naprawdę w tym miejscu moglibyśmy się zatrzymać i pozostawić pomysł producenta jako ciekawostkę.

To jednak nie takie proste.

Wyższy poziom exclusive z Dyson CleanTrace

Choć informacja o nowym rozwiązaniu od Dyson pojawiła się na stronie polskiej producenta dopiero 6 maja, to o jej istnieniu zagraniczne media wiedziały znacznie wcześniej. Zapewne dlatego konsumenci z innych krajów od kilku tygodni kierują do przedstawicieli firmy pytania, dotyczące ograniczonej dostępności produktu. Ograniczonej?

Jak wynika z informacji zamieszczonych na anglojęzycznej stronie producenta, Dyson CleanTrace nie jest rozwiązaniem, z którego skorzystają wszyscy posiadacze urządzeń sprzątających marki. Narzędzie powstało z myślą o modelu Gen5detect Absolute i to właśnie z nim, i tylko z nim, będzie kompatybilne. Tym samym, jeśli chcesz mieć dostęp do naprawdę czystego wnętrza, musisz swój mniej ekskluzywny model odkurzacza wymienić na nowy.

Na tym jednak nie koniec.

Samo posiadanie zarejestrowanego w aplikacji MyDyson egzemplarza Gen5detect też nie zapewni ci dostępu do najnowszego narzędzia. Brytyjski dostawca postanowił, że o tym, czy efektywność twoich poczynań wzrośnie, zależeć będzie od marki telefonu, jakim się na co dzień posługujesz. Tym sposobem w gronie uprzywilejowanych znaleźli się posiadacze następujących urządzeń:

  • iPhone’a 12 Pro i iPhone’a 12 Pro Max
  • iPhone’a 13 Pro i iPhone’a 13 Pro Max
  • iPhone’a 14 Pro i iPhone’a 14 Pro Max
  • iPhone’a 15 Pro i iPhone’a 15 Pro Max

Czy Dyson planuje udostępnić funkcję skanowania przestrzeni użytkownikom urządzeń spoza rodziny Apple?

Choć na stronie fakt istnienia ograniczenia określono jako „tymczasowe”, nie wiadomo co zdarzy się w przyszłości. Być może rozwiązanie to znajdzie swoich zwolenników, może odniesie spektakularny sukces i rzeczywiście zawita w domach wszystkich miłośników bezworkowych odkurzaczy marki. Na tę wiedzę przyjdzie nam jednak poczekać przynajmniej do czerwca 2024 roku, kiedy to Dyson CleanTrace ma zostać udostępnione konsumentom i kiedy też pojawić się ma informacja dotycząca ceny uchwytu na telefon specjalnie dla tego rozwiązania stworzonego.

Z redakcją Think-About związałam się pod koniec 2023 roku i od tego momentu nieustannie zgłębiam tajemnice drugiej strony konsumenckiego świata. Każdego dnia tworzę różnego rodzaju treści, które, mam nadzieję, pomagają Czytelnikom w podejmowaniu bardziej świadomych zakupowych decyzji. W ostatnich latach zdobywałam doświadczenie jako copywriter, współpracując z klientami indywidualnymi, agencjami czy firmami IT. Często tworzenie konkretnych artykułów wiązało się z eksploracją tematów dotychczas mi obcych, co jednak nigdy nie było dla mnie przeszkodą. Wręcz przeciwnie. Możliwość nieustannego poszerzania swojej wiedzy to coś, co niezmiennie pociąga mnie w moim zawodzie. Z wykształcenia jestem muzykiem, jednak to zabawa słowem od dziecka dawała mi prawdziwą radość. Chociaż w swoim życiu pracowałam już w różnych branżach, wiem, że pisanie jest tym, co chcę i co mam szczęście robić na co dzień. W trakcie studiów, oprócz tworzenia dla własnej przyjemności, publikowałam teksty na portalu muzycznym Cameral Music oraz w kwartalniku muzycznym Kamerton. Obecnie prowadzę bloga, na którym pozwalam sobie na dzielenie się z innymi własnym zdaniem na różne tematy oraz tworzoną przeze mną miniaturową prozą. Gdy nie piszę - rysuję, czytam książki o hobbitach i pierścieniach, różach bez imion i stuleciach samotności. Słuchając audiobooków, śledzę losy małego belgijskiego detektywa, a czas przed  teleodbiornikiem spędzam obserwując pojedynki na miecze świetlne i podróże w nadprzestrzeni.