Kiedy rok temu testowaliśmy Samsunga Gear Fit, koreański producent podesłał nam również Galaxy S5. Super starannie wykonany sprzęt, przywiódł mi wtedy jedną myśl – każdy telefon na Androidzie jest taki sam, różnią się tylko parametry. Ogólnie więc wybór telefonu wykorzystującego popularny system, powinien być oparty wyłącznie o zasobność portfela, ponieważ rewelacji nie było.

Tymczasem razem z Gear VR znowu otrzymaliśmy topowego smartfona. Mowa oczywiście o kolejnym modelu Galaxy S6. Jednakże w tym przypadku Samsung wymyślił sprzęt, który ma uciszyć takie marudy jak ja. Dodatkowa gotówka może być przeznaczona na coś więcej niż lepszy procesor i obudowa z solidniejszych materiałów. Wersja Edge prezentuje się jak spełnienie marzeń, każdego fana IT.

Mogę powiedzieć, że już tradycyjnie, trudno było mi się powstrzymać przed napisaniem recenzji. Ponownie nie będę opierać się o dane techniczne – jako redakcja jesteśmy w tyle dobre pół roku (albo i więcej) za konkurencją, więc skoncentrujemy się na walorach użytkowych.

 

 

Podekscytowany

1 Materiały – materiały odpowiadają za pierwsze wrażenie. Lubię kiedy telefon jest zimny w dotyku, oznacza to zazwyczaj, że nikt nie zafundował mu obudowy z plastiku i gumy. Edge z pewnością wypada bardzo dobrze. Połączenie niezwykle przyjemnego szkła Gorilla Glass 4 i aluminiowych wykończeń, sprawdza się doskonale. Nie mam pojęcia jakie katusze przez ostatnie kilka miesięcy, spotkały testowany egzemplarz. Mimo to trudno mówić o jakiś widocznych zarysowaniach.

2 Wyświetlacz – drugie wrażenie również jest bajeczne. Quad HD+ Super AMOLED, to nie najfajniejsza nazwa wyświetlacza, ale na pewno robota marketingowa została wykonana. Kosmiczna rozdzielczość i zredukowana odległość między szkłem, a matrycą sprawia że otrzymujemy obraz nieporównywalny z żadnym innym. Każda uruchomiona aplikacja daje dużo radości – w szczególności jeśli jest nią gra.

3 Biometryka – głupi gadżet, który uważacie za zbędny i na pewno bardzo będziecie go pragnąć od pierwszego użycia. Tak właśnie wygląda zabawa z czytnikiem linii papilarnych. Wystarczy położyć palec na przycisku menu i możemy pracować dalej. Oczywiście istnieje opcja zapisania kilku skanów odcisku. Bardzo lubię technologie, które istnieją dla samej idei pobudzania naszych zmysłów. Cieszy mnie kiedy widzę coś, co jest tak fajne i niepotrzebne, że aż sam przed sobą nie chcę przyznać że tego chcę.

4 Wydajność – Jeśli chcecie wyniki z AnTuTu zajrzyjcie do konkurencji. Mamy do czynienia z topowym smartfonem Samsunga więc moim zdaniem cyfry są zbędne. Sama idea jego istnienia zakłada, że nie ma sensu projektować aplikacji pod wydajniejsze urządzenia niż on. Odpalicie na nim z radością całą zawartość store.

4 Zakrzywione rozwiązania – dopiero czwarte, ale wcale nie bez przypadku. Zakrzywiony ekran wygląda kosmicznie, i tutaj dopatruję się jego najmocniejszej strony. Producent dla uspokojenia sumienia dodał mu nawet kilka funkcji, które mają wykorzystać jego potencjał. Przykładowo możemy umieścić na nim skróty, abo użyć go do wyświetlenia godziny przy wyłączonym wyświetlaczu. Główną atrakcja ma być przydzielenie kolorów do kontaktów. Dzięki temu kolorowa zakładka poinformuje nas, kto jest odpowiedzialny za powiadomienia na naszym urządzeniu. Dodatkowo funkcja fajnie sprawdza się, kiedy telefon leży ekranem do dołu.

5 Aparat

Jakość jest bardzo dobra, chociaż mam wrażenie że widywałem już lepiej fotografujące smartfony. Osobiście doceniam natomiast autofocus. Ostatnio tak szybko wykonywałem zdjęcia Samsungiem E250 – miał on tak słaby aparat, że nie musiał marnować czasu na ostrzenie czy kontrolę migawki – zdjęcia i tak wychodziły fatalnie. Tutaj jest podobnie, z tą różnicą że zdjęcia są śliczne…

 

 

 

Rozczarowany

1 Czas pracy

Doskonale rozumiem, że nastały czasy charakteryzujące się codziennym rytuałem ładowania smartfona. Urządzenia ma wytrzymać od 8 do 8, a czy wytrzyma jeszcze dodatkowe 3 godziny to już nieistotne. Chyba prawie wszyscy to akceptują. Problem jest taki że normalnie użytkowany Edge nie wytrzymuje od 8 do 8 – co prawda sprzęt ma trochę przebiegu, ale dzięki temu wiecie czego spodziewać się za pół roku. Producent twierdzi, że nadrabia ładowaniem w 10 minut, przekładającym się na 2 godziny pracy, ale osobiście tego nie odnotowałem. Oczywiście przy bardzo intensywnym użytkowaniu czas pracy jest ogólnie straszny. Współpraca z Gear VR pozwala na maksymalnie półtorej godziny zabawy przy pełnym naładowaniu.

2 Budowa i wymiary

Wcale nie będę narzekał, że telefon z wielkim wyświetlaczem jest za duży. Nie będę marudził również na ten wystający obiektyw, który naprawdę będzie przeszkadzał tylko ludziom z nerwicą natręctw. Wkurza mnie natomiast strasznie, kiedy nie mogę podnieść telefonu ze stołu. Proporcje, okrągły kształt i duża waga, sprawiają że uniesienie leżącego wyświetlaczem do góry S6 Edge, wymaga na prawdę muskularnych paluchów. Dodatkowo zaokrąglony front zestawiono z płaskim i kanciastym tyłem (zupełnie odwrotnie niż w każdym innym smartfonie). Całość w połączeniu z twardymi materiałami, sprawia że telefon lubi wyskoczyć z ręki. Nie umiem – naprawdę po prostu nie umiem obsługiwać tego telefonu jedną ręką – a jest to „funkcja” znana od lat 90. Można oczywiście wrzucić go w gumową obudowę, pojawia się tylko pytanie czy w takiej wersji nie kosztowałby ze 300zł mniej.

 

 

 

Podsumowanie

Samsunga Galaxy S6 Edge, muszę polecić. Lubię na nim pracować jak na każdym wydajnym smartfonie, z tą różnicą, że w tym wypadku mam z tego więcej radości i satysfakcji.

Z pełnym przekonaniem przyklejam wyróżnienie:

 

Zapraszamy również do obejrzenia recenzji wideo:

Za udostępnienie sprzętu do testów dziękujemy marce:

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.