Brytyjskie przedsiębiorstwo zna niemal każdy z nas, choć historia Dyson rozpoczęła się dopiero w 1991 roku. Czy popularność zawdzięczamy wysokiej klasie urządzeń i wartości dodanej, czy może dobrej reklamie? Dla wielu, urządzenia przyjmują niemal majestatyczną formę. Pytanie, za co tak naprawdę płacimy.

Wiele kluczowych przedsiębiorstw z zakresu AGD oraz elektroniki, doświadczenie zdobywa od pokoleń. Nierzadko, początkowo zajmując się produkcją urządzeń z zupełnie innego sektora, niż obecnie. Nie ma w tym nic złego, albowiem wiele sprzętów powstało w wyniku prac trwających dekadami. Znaczna część z nich jest również odpowiedzią na potrzeby rynku, tak jak i sam odkurzacz, a nawet blender kielichowy. Historia Dyson jest w tym zakresie nieco inna…

Dyson, czyli talent prosto z Royal College of Art

Gdy mowa o losach brytyjskiego przedsiębiorstwa, należy na wstępie wspomnieć o założycielu. James Dyson jest absolwentem Royal College of Art (dziś, jest to część Central Saint Martins College of Art and Design), a swoją przygodę ze skonstruowaniem odkurzacza cyklonowego rozpoczął wraz z końcem lat 70-tych. Frustracja starym sprzętem, okazała się idealnie wpisywać w przysłowie – potrzeba, matką wynalazku.

W drodze do stworzenia pierwszego, bezworkowego odkurzacza pojawiło się ponad 5 tysięcy prototypów. Przełom nadszedł w 1983 roku, kiedy to James przedstawił światu model G-Force (a właściwie Japończykom). Istotnym jest fakt, że różowy odkurzacz wykorzystujący technologię cyklonową można było kupić wyłącznie poprzez katalog. W tym pomogła marka Apex Ltd, ponieważ sprzedaż była wynikiem korzystania z licencji Dyson. Celem była ochrona rynku w Anglii, choć cena wynosząca 2000 funtów skutecznie ograniczała rzeczywiste grono zainteresowanych. Trzy lata później, został on opatentowany w USA, a w 1991 roku – nagrodzony przez International Design Fair.

Dyson G-Force
Fot. Dyson

Początki wcale nie były tak kolorowe, jak sam sprzęt. Założenie własnej firmy wynikało z braku zainteresowania zakupem przez cenione wówczas przedsiębiorstwa, choć to zapewne wypominały sobie dość długo. Tantiemy ze sprzedaży G-Force, umożliwiły stworzenie własnego centrum badawczego, a także fabryki w Cotswolds. Dalsze prace nad zwiększeniem wydajności, doprowadziły do stworzenia DC01 – odkurzacza znanego jako Dyson Dual Cyclone.

Geniusz, ale nie jedyny

Na ten moment, o technologii cyklonowej słyszymy niemal na każdym kroku – na rynku roi się od nowoczesnych rozwiązań. Zaledwie kilka lat po założeniu Dyson Ltd, dość mały zespół starał się pracować również na odpowiednią ekspansją. Wprowadzanie produktów na rynki zagraniczne nastało dość szybko (dla przykładu, do Szwajcarii zawitały już w 1999 roku). W 2011 roku, roczne przychody Dyson wyniosły ponad 1 miliard funtów, a 10 lat pracy zaowocowało sześciokrotnie wyższym wynikiem. Aby zrozumieć wzrost popularności, warto mieć na uwadze, że przez długie lata był to niemal pionierski produkt. Konkurencja spoglądała na rozwój, jednak na opracowanie podobnych rozwiązań należało nieco zaczekać.

W 2024 roku, postawienie na sprzęt od Dyson nie jest oczywistością, choć przedsiębiorstwo dla wielu błyszczy na tle pozostałych firm niemal tak, jak Thermomix od Vorwerk. Pytanie, czy nadal oferuje coś, czego nie uświadczymy nigdzie indziej? Bynajmniej. Podobne rozwiązania zaimplementowano w sprzętach od Philips, Electrolux, Samsung i nie tylko. Co istotne, w niższych cenach. Oczywiście, możemy pozostać wiernymi marce, która odpowiada za opracowanie pewnej nowości, jednak w imię… zasad?

Technologia cyklonowa jest idealnym imitatorem wiatru, ponieważ zasysając zabrudzenia, wprowadza powietrze w wir. Tę właściwość wykorzystują obecnie czołowi producenci, a koszta produkcji i zakupu – znacznie spadają. W odróżnieniu od Dyson, który podtrzymując dobytek wynalazcy, przybiera formę sprzętu niemal elitarnego. Swoją drogą, nasza redakcja miała szansę przetestować dotychczas m.in. odkurzacz Dyson Gen5detect Absolute, a nawet jeden z popularnych oczyszczaczy Dyson Purifier Humidify + Cool Formaldehyde PH04., zachęcam do przyjrzenia się im nieco bliżej.

dyson zestaw Gen5detect

Dyson – płacisz, ale możesz się nim pochwalić

Pozwolę sobie na odrobinę humoru, porównując Dyson do Rolexa – teoretycznie, obydwa przedsiębiorstwa zasługują na uznanie. Na sukces składa się dobre wykonanie, komponenty, historia, design i nie tylko. Budzą uznanie, szacunek, choć nie są jedynymi faworytami na rynku. Wartość dodana, a także emocje, które budują w wielu konsumentach, są jednak warte poniesienia wyższej ceny. Oczywiście, nie mam na myśli porównywania sprzętów i produktów o niższej klasie, a modele o zbliżonych parametrach. Dyson udało się wypracować na tyle dużą świadomość marki, że trudno dyskutować o jego popularności. Niezależnie od tego, czy jesteśmy fanami purpury, nie możemy odebrać im również znakomitego marketingu. Warto nadmienić, że badania jasno wskazują na znaczenie wyglądu produktów i bezpośredniego wpływu na wielkość sprzedaży.

Dyson
Fot. Angelika Kubicka

Czy zakup modelu bezprzewodowego odkurzacza Dyson ma sens? I tak, i nie. Nie zarzucam, jakoby brakowało im czegoś w kwestii jakości, choć zadowolenie z parametrów technicznych może być dość subiektywne. Na ten moment, na oficjalnej stronie producenta znajdziemy aż 6 urządzeń – ceny wahają się od 1649 zł do 3899 zł (zachęcam do przeczytania publikacji, w której porównaliśmy ich parametry). Kierując się wyłącznie specyfikacją, u konkurencji znajdziemy podobne modele w znacznie niższych cenach. Niemniej, diabeł tkwi w szczegółach. Niekoniecznie są one tak designerskie, różnią się również zastosowanymi technologiami. Myślę jednak, że większość konsumentów byłaby równie zadowolona z ich użytkowania (oszczędzając przy tym co najmniej kilkaset złotych).

Reasumując, nie odbieram marce Dyson jakości oferowanych sprzętów, jednak wszechobecną popularność niejako wiążę również z marketingiem. Czy wierzę w magię, która mogłaby skłonić mnie do zakupu? Na pewno nie wówczas, gdy miałabym zapłacić za nią blisko 4 tysiące złotych. Zwłaszcza, że konkurencja coraz bardziej dopracowuje sprzęty – również, gdy mowa o aspekcie wizualnym. Myślę jednak, że wszystko jest zależne od wymagań, zasobności portfela i oczekiwań. Osobiście, bardzo cenię akumulatorowe odkurzacze. Zwracam uwagę zarówno na parametry techniczne, jak i wygląd, jednak wszystko ma swoją cenę. Na szczęście, aktualną ofertę rynku najlepiej obrazuje przysłowie – do koloru, do wyboru!

Dyson nie jedną ma twarz

W związku z rozważaniami dotyczącymi przedsiębiorstwa, warto wspomnieć o znacznemu poszerzeniu asortymentu. Choć jak wspomniałam, przygoda założyciela zaczęła się od G-Force, na ten moment odkurzacze to zaledwie część oferty. Śledząc coraz większą popularność robotów sprzątających, na rynek wprowadzono Dyson 360 Vis Nav. Oferta obejmuje również m.in. zaawansowane funkcyjnie oczyszczacze, wentylatory i kilka produktów z zakresu oświetlenia.

Największą sympatią cieszą się w ostatnich latach urządzenia z kategorii Beauty, a o AirWrapie można zasłyszeć już niemal legendy. Pytanie, czy Dyson będzie zmierzał w kierunku ulepszania sprzętów, czy ma w planach wprowadzenie kolejnych nowości? To niestety musi na ten moment pozostać w sferze domysłów, możemy być jednak pewni, że taniej nie będzie.

Jeśli wahasz się, który model wybrać, pomocną może okazać się publikacja: Odkurzacz bezprzewodowy – te modele warto kupić.