poniedziałek, 20 maja

Pomimo coraz większego zainteresowania kupnem odzieży z tzw. second handów, część konsumentów nadal obawia się o to, czy jest to higieniczne i bezpieczne. Podpowiadamy, w jaki sposób zdezynfekować ubrania bez niszczenia struktury materiału.

Fot. Magda Pilarczyk

Można zauważyć, że kupowanie ubrań z drugiego obiegu stale zyskuje na popularności w ostatnich latach. Nie ma się co dziwić takiemu trendowi, skoro pozwala on na posiadanie odzieży wyjątkowej, rzadko spotykanej, zazwyczaj drogiej i dobrej jakościowo za dużo niższą cenę, niż przy zakupie nowej rzeczy. Dla konsumentów coraz ważniejsza staje się oszczędność płynąca z nabycia używanych rzeczy, ale także minimalizowanie wpływu przemysłu odzieżowego na naszą planetę.

Według najnowszych publikacji naukowych, jedną z gałęzi przemysłu mającą kluczowy wpływ na pogorszenie się stanu środowiska naturalnego jest właśnie produkcja ubrań. Wszystko za sprawą wysokiego śladu węglowego, który nie jest obojętny dla stale pogłębiającego się kryzysu ekologicznego. Opierając się na danych udostępnionych przez ONZ, produkcja odzieży odpowiada aż za 10% światowej emisji CO2. Co ciekawe, wśród statystyk pojawiają się dane, które podają, że do stworzenia jednej tony ubrań konieczne jest wykorzystanie nawet 200 ton wody.

Fot. Magda Pilarczyk

Jak to możliwe?

Otóż okazuje się, że jednym z najczęściej wykorzystywanych materiałów do produkcji odzieży jest bawełna. Ta z kolei, zanim stanie się ubraniem, musi wyrosnąć. By było to możliwe przez cały okres wyrastania należy ją podlewać. Następnie dojrzałą bawełnę należy przygotować w odpowiedni sposób tak, by mogła stać się materiałem odzieżowym. W efekcie szacowana ilość potrzebnej wody do stworzenia jednej tony ubrań wynosi tak wiele.

Na tym przecież nie kończy się cykl tworzenia ubrań, a można powiedzieć nawet, że właśnie tutaj się zaczyna. Stworzone metry tkanin i dzianin muszą zostać przetransportowane do szwalni, a następnie – do sklepów. Warto tutaj zauważyć, że odległości, jakie przemierza taki materiał liczy się nawet w setkach tysięcy kilometrów, co wpływa na stale rosnący ślad węglowy. Ten z kolei, jak wspominałam wcześniej, jest ogromnym problemem związanym z pogłębiającym się kryzysem klimatycznym.

Fot. Magda Pilarczyk

Znaczący wpływ na skalę przemysłu odzieżowego ma globalizacja oraz promowany od lat konsumpcjonizm. Analizując ostatnie kilkadziesiąt lat, popyt na ubrania jest największy niż kiedykolwiek wcześniej, a jednocześnie ich czas użytkowania stał się dużo krótszy. Niestety, w efekcie zatrważająca część tekstyliów szybko trafia do kosza na śmieci, pomimo, że ich stan wcale na to nie zasługuje. Dzieje się to z różnych powodów – zmiana noszonego rozmiaru, wypłowiałe kolory czy braki wiedzy dotyczące higieny to tylko część z problemów z jakimi mierzymy się podczas podejmowania decyzji o wyrzuceniu.

Co można zrobić?

Alternatywą jest oddanie lub sprzedaż przedmiotów do tak zwanego drugiego obiegu. Stacjonarnie można szukać rozmaitych perełek w licznych lumpeksach. W Internecie zaś znajdziemy liczne cyfrowe giełdy ubrań takie jak OLX czy Vinted. Co ciekawe, pomimo rosnącej popularności tego typu aplikacji, część konsumentów nadal obawia się kupowania używanej odzieży.

Fot. Magda Pilarczyk

Główne obiekcje dotyczą higieny i potencjalnych zarazków, które mogłyby zostać przekazane przez poprzedniego użytkownika. W końcu nigdy nie możemy mieć pewności jak i przez kogo dane ubrania były użytkowane wcześniej. Mało tego, częstym problemem jest także nieprzyjemny zapach chemii, która jest używana do czyszczenia ubrań z drugiego obiegu w lumpeksach.

Warto tutaj wspomnieć, że tego typu rozterki nie tyczą się jedynie odzieży z drugiej ręki, ale także tych kupowanych jako nowe przez sklepy Internetowe takich jak Zalando czy Allegro. Nawet jeżeli nie były wcześniej używane, to nie jest to równoznaczne z tym, że są sterylne i pozbawione zanieczyszczeń. Część z nich, by dotrzeć do Polski, musiała przemierzyć nawet kilka kontynentów, często w nieznanych konsumentowi warunkach.

Fot. Magda Pilarczyk

Jakie mamy możliwości

Pierwszym rozwiązaniem tych problemów jest tradycyjne upranie odzieży w pralce z programem o wysokiej temperaturze. Zazwyczaj ubrania codziennego użytku mogą być prane w 40 stopniach Celsjusza. Niestety, znaczna większość pralek na programie o takiej temperaturze utrzymuje ją przez chwilę, a nie – jak nam się może zdawać – przez cały czas trwania prania. W konsekwencji nie ma gwarancji, że odzież zostanie dokładnie oczyszczona z wszelkich zanieczyszczeń, niebezpiecznych bakterii, patogenów czy roztocza kurzu domowego.

Zamiast tego można spróbować prania z programem podgrzewającym wodę do 60 stopni Celsjusza, która to skutecznie eliminuje większość niepożądanych pasożytów. W związku z tym właśnie ten program jest polecany dla ubrań noszonych przez alergików i niemowlęta. Warto w tym miejscu nadmienić, że pranie w niższych temperaturach zabija zaledwie 6% bakterii i wirusów, co jest zdecydowanie zbyt małą ilością dla osób o wysokiej wrażliwości na zanieczyszczenia.

Fot. Magda Pilarczyk

W większości pralek dostępny jest także program podgrzewający wodę o 90 stopni Celsjusza. Niestety, i to nie jest rozwiązaniem idealnym, gdyż pranie jedwabiu, wełny, ubrań wyszywanych cekinami czy koralikami jest niemożliwe w tak wysokich temperaturach, aby nie doszło do ich uszkodzenia, wypłowienia czy skurczenia. W efekcie jedynym bezpiecznym dla ubrań programem może być ten podgrzewający wodę do 30 lub 40 stopni Celsjusza. Jak jednak wtedy pozbyć się wszelkich potencjalnych wirusów, bakterii, mikrobów i innych pasożytów?

Ręczna parownica do ubrań

Rozwiązaniem na to może być zastosowanie parownicy do ubrań. Za jej pomocą nie tylko wygładzimy trudne w pielęgnacji materiały, ale także nadamy odpowiedni kształt oraz zdezynfekujemy wszystko parą. Jednym z popularniejszych urządzeniem tego typu jest Philips STH7060/80, które według badań przeprowadzonych przez niezależny instytut badawczy zabija nawet do 99,9% bakterii przy parowaniu przez 1 minutę.

Fot. Magda Pilarczyk

Tak kompleksowe dbanie o odzież jest możliwe za sprawą ciągłego strumienia pary o wyrzucie do 28 g/minutę. Pozwala on na bezproblemowe wyprostowanie nawet najmniej podatnych materiałów takich jak len. Co ciekawe, za pomocą parownicy możemy zadbać nie tylko o ubrania, ale także takie elementy odzieży jak kapelusze, szapoklaki, meloniki, muchy, krawaty czy rękawiczki. Jeśli są zakurzone, należy skierować na materiał niewielki strumień pary, a następnie przetrzeć bawełnianą ściereczką, by zebrać zanieczyszczenia.

Podobnie można postąpić z butami (z wykluczeniem tych wyprodukowanych ze skóry). Wystarczy delikatnie wpuścić parę do ich wnętrza i na zewnątrz. W przypadku materiałowego obuwia można w całości potraktować je parownicą. Pozwoli to na usunięcie z nich bakterii, przykrego zapachu, a także przywrócenie im dawnej świetności.

Fot. Magda Pilarczyk

Nie jest to jednak jedyna zaleta parownicy, z której mogą skorzystać amatorzy ubrań z drugiego obiegu. Wykorzystuje ona technologię OptimalTEMP, która jest gwarancją braku przypaleń. Może to być kluczową cechą urządzenia, podczas dbania o delikatne materiały takie jak jedwab czy wełna, które to bardzo łatwo się niszczą i wymagają specjalnej pielęgnacji.

Warto także zwrócić uwagę na nietypową budowę streamera. Posiada on ruchomą głowicę, która zapewnia łatwe i skuteczne wygładzenie zagnieceń pod dowolnym kątem, a tym samym, usuwanie zanieczyszczeń. Ponadto ostro zakończona stopa parowa dodatkowo usprawnia dostawanie się do trudno dostępnych miejsc takich jak guziki, kołnierzyki czy fałdy materiałów.

Fot. Magda Pilarczyk

Parownica Philips STH7060/80 jest gotowa do użycia już w 30 sekund, o czym informuje kontrolka umieszczona na grzbiecie urządzenia. Ponadto posiada ona aż dwa ustawienia pary: tryb ECO pozwalający oszczędzać wodę bez pogorszenia wyników pracy oraz tryb MAX zapewniający strumień pary o większej mocy.

Nie da się nie zauważyć, że parownica to urządzenie niezwykle pomocne a zarazem skuteczne podczas dbania o odzież i akcesoria. Nie tylko w przypadku tych z drugiego obiegu, ale także nowych lub tych już przez nas posiadanych i użytkowanych. Urządzenie Philips STH7060/80 pomoże nam w dbaniu o dezynfekcję, schludny wygląd i neutralny zapach ubrań bez niszczenia splotów materiałów. Przy tym jest dużo szybsze i bezpieczniejsze niż pranie programami podgrzewającymi wodę do wysokich temperatur. Poza tym warto zwrócić uwagę na aspekt ekologiczny, który to jest coraz ważniejszym tematem w momencie, gdy żyjemy w czasie trwania kryzysu klimatycznego.