niedziela, 14 lipca

BullseyeBore Core – rozwiązanie, które doda Twoim działaniom niespotykanej wcześniej precyzji. Przedstawiamy rewolucyjne akcesorium, które powinno znaleźć się w kolekcji każdego użytkownika wiertarki elektrycznej. Zapoznaj się z naszym artykułem i poznaj zalety tego małego, lecz wielkiego w swoich możliwościach dodatku od BullseyeBore.

Niezależnie od tego, czy majsterkowanie to Twoja pasja, czy też zwykła codzienność, posiadanie narzędzi zwiększających precyzję przeprowadzanych działań jest niezwykle ważne. Szczególne znaczenie ma to w przypadku takich prac, których efektów nie można w nieskończoność poprawiać. Należy do nich między innymi praca z wiertarką elektryczną, przy której najmniejszy błąd może grozić katastrofą całego projektu. Pewnie nieraz zdarzyło Ci się mieć wątpliwości, czy urządzenie w Twojej ręce ustawia się dokładnie pod kątem prostym do poddawanej działaniu wiertła powierzchni. Cóż, więcej już zastanawiać się nie musisz. BullseyeBore dostarczy Ci dowodów na to, że wszystko przebiega zgodnie z planem.

Na początek o BullseyeBore słów kilka

Pierwsze informacje na temat BullseyeBore pojawiły się kilka lat temu, gdy twórcy marki zaprezentowali prototyp akcesorium o nazwie BullseyeBore Disk, który przyjął formę okrągłej nakładki. Jak mówią producenci, pojawienie się tego produktu było zarówno próbą oceny faktycznego zapotrzebowania rynku na takie rozwiązanie, jak i stanowiło pierwsze kroki na ścieżce wdrożenia opatentowanej technologii ustawienia głębokości wierceń.

W kilka miesięcy od prezentacji BullseyeBore Disk okazał się hitem, a kolejne testy i opinie użytkowników doprowadziły do powstania oficjalnego produktu, jakim jest dziś nakładka na wiertło BullseyeBore Core, będąca udoskonaloną pod każdym względem wersją swojego pierwowzoru. Zatem gdy wiemy już, skąd BullseyeBore Core się wywodzi, zapoznajmy się z jego możliwościami.

BullseyeBore Core – prosta droga do prostego wiercenia

Jak możemy przeczytać na stronie producenta, tym, co przyświecało twórcom w ich dążeniom, była chęć usprawnienia procesu wiercenia i podniesienia komfortu pracy, którą na co dzień wykonują miliony osób na całym świecie. Jako największy problem, z którym borykają się użytkownicy wiertarki elektrycznej, wytypowano trudności z utrzymaniem urządzenia w pozycji prostopadłej względem poddawanej działaniu powierzchni. Jak zatem rozwiązano ten problem?

BulleyeBore Core na płaskiej powierzchni uchwytu wiertarskiego jest mocowany magnetycznie. Podczas obrotów wiertła nakładka Core porusza się razem z nim z dokładnie tą samą prędkością. Zamontowane na jej powierzchni źródło światła laserowego w czasie obrotów wyświetla na podłożu serię okrągłych wzorów.

To właśnie one informują nas, czy urządzenie znajduje się w danej chwili pod odpowiednim kątem. Koncentryczne wzory świadczą o tym, że wiertło przylega do powierzchni prostopadle. Jednak gdy okręgi ulegają zniekształceniu, możemy być pewni, że cały proces wiertniczy nie przebiega najlepiej.

Ogromną zaletą nakładki BullseyeBore Core jest możliwość korzystania z niej niezależnie od orientacji prowadzonych przez nas działań. Dzięki temu możemy pewną ręką wykonywać otwory pod dowolnym kątem w ścianach, sufitach czy podłogach. Co więcej, akcesorium zaprojektowano w taki sposób, by w trakcie pracy wiertarki nie ograniczało użytkownikowi widoku na roboczą powierzchnię.

Kilka słów o laserowych wiązkach

Obecnie na stronie producenta możemy znaleźć cztery wersje nakładki BullseyeBore Core, z których każda przeznaczona jest do odmiennych warunków pracy. Jedną różnicę z pewnością zauważymy już przy pierwszym spojrzeniu. Linie Core Green i Core Red utrzymano bowiem w różnej kolorystyce. W obu seriach wyodrębniono wersje oznaczone odpowiednio jako CG1-100, CG1-101, CR1-100 oraz CR1-101. Czym się od siebie różnią?

BullseyeBore Core CR1-100 i GR1-100

Są to podstawowe wersje akcesorium wyposażonego w dwa źródła światła. Podczas obrotów na powierzchni roboczej tworzą one dwa okrągłe wzory. Pierwszy z nich ma stanowić punkt odniesienia, informujący nas o tym, jaka jest prawidłowa pozycja wiertła. Wzór ten pozostaje niezmieniony nawet w momencie, gdy wiertło styka się z powierzchnią pod nieodpowiednim kątem.

Zadaniem drugiej wiązki, zwanej wyrównującą, jest informowanie użytkownika, o rzeczywistej pozycji urządzenia w stosunku do naszego pierwszego okręgu. Jeśli ustawienie jest prawidłowe, na podłożu będziemy obserwować dwa regularne okręgi. Jeśli jednak nastąpi odchylenie od zamierzonego kierunku wiercenia, wiązka wyrównująca zostanie zniekształcona, informując nas w ten sposób o zaistniałym problemie.

BullseyeBore Core CR1-101 i CG1-101

Dwie następne nakładki to wersje rozszerzone tych opisanych w poprzednim punkcie. W ich przypadku mamy do czynienia nie z dwiema, ale trzema wiązkami – pojawia się dodatkowy wzór wyrównania, który rzutuje na powierzchnię roboczą pod nieco innym kątem, niż ten wytworzony przez pierwszy laser. Takie rozwiązanie ma pozwolić na większą dowolność w doborze wykorzystywanych podczas pracy długości wierteł.

To nie tylko różnica barw

Jak już wspomnieliśmy, pierwszą cechą, która wskazuje nam na istniejące między produktami BullseyeBore różnice, jest ich barwa. Nie przypadkowo bowiem linie te noszą nazwy dwóch różnych kolorów. O czym mają nas one informować?

Jak można się domyślić, w wydaniu Core Red nakładkę zaopatrzono w laser o barwie czerwonej. Według informacji na stronie producenta mają one zużywać mniej energii i zapewniać przez to dłuższą żywotność akumulatora. Core Green natomiast, wykorzystując znajdujący się w środku widma częstotliwości laser zielony o długości fali 520 nm, ułatwia dostrzeżenie na roboczej powierzchni tworzonych przez światło wzorów.

Warto zatem zastanowić się, w jakich warunkach będziemy z akcesorium od BullseyeBore korzystać. W razie wątpliwości na stronie producenta znajdziemy dokładny opis możliwości poszczególnych jego wersji i warunków, w jakich możemy z kolejnych nakładek bezpiecznie korzystać.

Jeśli interesują Cię tematy związane z majsterkowaniem, zapraszamy do naszych pozostałych artykułów.

Materiały w treści: BullseyeBore i YouTube

Z redakcją Think-About związałam się pod koniec 2023 roku i od tego momentu nieustannie zgłębiam tajemnice drugiej strony konsumenckiego świata. Każdego dnia tworzę różnego rodzaju treści, które, mam nadzieję, pomagają Czytelnikom w podejmowaniu bardziej świadomych zakupowych decyzji. W ostatnich latach zdobywałam doświadczenie jako copywriter, współpracując z klientami indywidualnymi, agencjami czy firmami IT. Często tworzenie konkretnych artykułów wiązało się z eksploracją tematów dotychczas mi obcych, co jednak nigdy nie było dla mnie przeszkodą. Wręcz przeciwnie. Możliwość nieustannego poszerzania swojej wiedzy to coś, co niezmiennie pociąga mnie w moim zawodzie. Z wykształcenia jestem muzykiem, jednak to zabawa słowem od dziecka dawała mi prawdziwą radość. Chociaż w swoim życiu pracowałam już w różnych branżach, wiem, że pisanie jest tym, co chcę i co mam szczęście robić na co dzień. W trakcie studiów, oprócz tworzenia dla własnej przyjemności, publikowałam teksty na portalu muzycznym Cameral Music oraz w kwartalniku muzycznym Kamerton. Obecnie prowadzę bloga, na którym pozwalam sobie na dzielenie się z innymi własnym zdaniem na różne tematy oraz tworzoną przeze mną miniaturową prozą. Gdy nie piszę - rysuję, czytam książki o hobbitach i pierścieniach, różach bez imion i stuleciach samotności. Słuchając audiobooków, śledzę losy małego belgijskiego detektywa, a czas przed  teleodbiornikiem spędzam obserwując pojedynki na miecze świetlne i podróże w nadprzestrzeni.