Nie wiem, czy wiecie, ale życie z kręconymi włosami to nie jest bułka z masłem . Z jednej strony mogę wyglądać jak Jon Snow – w końcu kto nie lubi tych dzikich, nieokiełznanych loków? Z drugiej strony, w gorsze dni (czytaj: deszcz, wilgoć, pełnia księżyca…) przypominam bardziej krzyżówkę Hagrida z Meridą Waleczną. Od lat walczę więc o to, by moje włosy wyglądały jak po wyjściu z planu filmowego. Czy suszarka Braun BRHD435E jest w stanie sprostać temu wyzwaniu? Przekonajmy się!
Spis treści
Mężczyzna z lokami – wymagający klient w świecie beauty
Tak, jestem mężczyzną i tak, dbam o swoje włosy. Dla niektórych to może być zaskoczenie, bo stereotypowo pewnie szybciej ustawiałbym się w kolejce po nową konsolę niż po nową suszarkę. Ale umówmy się, kręcone włosy to zupełnie inny poziom wyzwania. To nie jest tak, że przejedziesz ręcznikiem, podsuszysz byle jakim sprzętem i jesteś gotowy do wyjścia. Loki potrzebują odpowiedniej opieki, delikatnego traktowania i technologii, która je zdyscyplinuje, nie odbierając im charakteru.

Jestem wymagającym klientem, przerobiłem już niejedną suszarkę i miałem różne doświadczenia. Trafiłem na modele, które w opisie obiecywały zimny nawiew, ale w praktyce okazywało się, że był raczej letni i nie dawał oczekiwanego efektu chłodzenia. A przy kręconych włosach to ważne, bo zimny nawiew pomaga opanować puszenie. Dlatego szukałem urządzenia, które naprawdę spełni to zadanie.
Jasne, mogłem się poddać i iść na łatwiznę, ale ja swoje włosy traktuję poważnie. Może i jestem gościem, który interesuje się technologią i nie przegapi żadnej premiery nowej gry, ale jeśli chodzi o wygląd, to zadbany facet to nie wstyd. W końcu pewność siebie zaczyna się od tego, co widzisz w lustrze.
Co więcej, dobrze, że żyjemy w czasach, kiedy social media przełamują stereotypy. Masa kanałów na TikToku czy Instagramie pokazuje, że dbanie o włosy i skórę to nie tylko domena kobiet. Coraz więcej facetów dzieli się swoimi sposobami na zdrowe loki, zadbaną brodę czy świeżą cerę, pokazując, że to jest extra, a nie powód do wstydu.
I w sumie to żaden nowy trend. Kiedyś wszyscy mężczyźni dbali o włosy i brodę. Chodzili do barberów, używali pomad, brylantyn, a ich fryzury były dziełem sztuki. Potem na chwilę ta kultura zanikła, gdzieś w pogoni za wygodą i szybkością. Ale dobrze, że wraca na salony i to silniejsza niż kiedykolwiek. To już nie tylko kwestia wyglądu, ale też pewności siebie i stylu życia.

Dlatego kiedy trafiłem na Braun BRHD435E, pomyślałem, że może to w końcu sprzęt, który poradzi sobie z moimi niesfornymi lokami? Mam słabość do niemieckiej precyzji i minimalistycznego designu, a w przeszłości zaufałem już niejednej niemieckiej marce, która mnie nie zawiodła. Braun również zawsze kojarzył mi się z solidnością i niezawodnością, więc postanowiłem dać jej szansę. Czy sprostała moim wymaganiom? Cóż, czas na test w akcji.
Braun – futurystyczny design z duszą klasyki
Braun to marka, którą każdy zna lub chociaż raz zobaczył w czyimś domu. Ciekawostka: za jej kultowym, minimalistycznym designem stoi Dieter Rams, czyli legenda wzornictwa przemysłowego, który swoimi projektami inspirował samego Steve’a Jobsa przy tworzeniu pierwszych produktów Apple. Choć Rams nie projektował najnowszych suszarek, jego wpływ na estetykę marki wciąż jest odczuwalny. Patrząc na BRHD435E, widzę nie tylko suszarkę, ale małe dzieło sztuki użytkowej.
Elegancka czerń, srebrne detale i prostota formy sprawiają, że czuję się trochę jak Tony Stark w swojej pracowni, niby zwykłe urządzenie, a jednak ma w sobie coś futurystycznego. Ale wygląd to jedno. Czas sprawdzić, czy ta suszarka rzeczywiście potrafi ujarzmić moje loki.
Moc i funkcje – czy to naprawdę działa?
Jestem wymagający nie bez powodu. Potrzebuję niezawodnego sprzętu, który pomoże mi ułożyć włosy nie tylko wtedy, gdy jestem wypoczęty i pełen energii, ale również o 4:00 nad ranem, kiedy mam zacząć pracę nad projektem komercyjnym, artystycznym czy filmowym. To momenty, kiedy mój wygląd musi być na top poziomie, bo w branży kreatywnej pierwsze wrażenie robi się tylko raz.
A o tej porze często nie mam już siły ani cierpliwości na precyzyjne układanie loków. Jestem zmęczony, może nawet trochę rozdrażniony, a każda minuta snu jest na wagę złota. Nie mam wtedy czasu na poprawki ani na walkę z urządzeniem, które przegrzewa się lub nie daje rady.

Dlatego potrzebuję suszarki, która nie tylko działa sprawnie i szybko, ale także jest intuicyjna i wybacza błędy. Czasem nie jestem tak uważny, jak bym chciał, więc łatwość obsługi jest kluczowa. To właśnie zamierzałem przetestować, może nie w idealnych warunkach, ale w prawdziwym życiu, kiedy czas goni, a ja muszę wyglądać jak milion dolarów.
- Moc 2200 W – To dość standardowa wartość dla suszarek w tej kategorii cenowej. Momentami brakowało mi nieco mocniejszego podmuchu, który przyspieszyłby suszenie. Jeśli oczekujesz efektu „huraganu” i ekspresowego działania, możesz czuć pewien niedosyt.
- 3 ustawienia temperatury i 3 prędkości nadmuchu – Wygodne, podświetlane przyciski ułatwiają przełączanie między nimi, dzięki czemu możesz precyzyjnie dopasować ustawienia do siebie, co pozwala na komfortowe i efektywne suszenie.
- Chłodny nawiew – To must-have do utrwalenia loków bez efektu puszenia się.
Test w akcji – czyli przygotowania godne randkowego mistrza
Pierwsze wrażenie? Ta suszarka naprawdę dobrze leży w dłoni. Jest lekka, co dla mnie, faceta z gęstymi lokami jest kluczowe, bo suszenie ich to nie pięć minut roboty, tylko raczej dłuższa przygoda. Oczywiście od razu dorwałem się do dyfuzora, bo bez niego moje loki rozchodzą się na wszystkie strony jak włosy Johnny’ego Bravo po nieudanej próbie podrywu.

Muszę przyznać, że dyfuzor naprawdę robi robotę. Po pierwsze, ma głęboki kielich, a nie płaski talerz, który tylko rozdmuchałby włosy na boki. Dzięki temu loki są bardziej zdyscyplinowane i zachowują kształt, zamiast zamieniać się w chaotyczną chmurę puszenia. Głęboki kielich lepiej podbija loki od nasady, co daje efekt uniesienia i tu miałem wrażenie, że moje włosy mają więcej objętości niż blond grzywa najsłynniejszego podrywacza z kreskówki.
Po drugie, nawiew jest równomierny, więc nie ma ryzyka, że jedna strona głowy będzie sucha, a druga nadal mokra, co przy moich włosach zdarzało się zbyt często. To ważne, bo przecież nikt nie chce wyglądać, jakby stylizację kończył w połowie. Suszarka nie przegrzewa włosów, a to dla kręconych kosmyków jest szczególnie ważne, bo łatwo wtedy o efekt „włochatej eksplozji”. Tym razem jednak moje loki wyglądały bardziej jak kontrolowany nieład, czyli coś czego szukałem.
Nasadka grzebieniowa – choć brzmi obiecująco dla posiadaczy długich, prostych włosów, nie mogłem jej dla Was przetestować. Moje kręcone loki nie współpracują z tego typu akcesoriami, więc nie jestem w stanie ocenić jej działania. Jeśli jednak macie proste włosy, może okazać się przydatna do rozczesywania i wygładzania podczas suszenia.
Technologia Super IONTEC – magia czy chwyt marketingowy?
Przyznam szczerze – zawsze podchodziłem sceptycznie do tych wszystkich technologii obiecujących cuda na włosach. Jonizacja? Brzmiało jak kolejny chwyt marketingowy. Ale skoro Braun BRHD435E miał to na pokładzie, postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście działa.
Po raz pierwszy nie musiałem walczyć z elektryzującymi się kosmykami, które zwykle mają swoje zdanie na temat tego, jak powinny wyglądać. Znika efekt puszenia, a włosy są gładkie i błyszczące, jak po profesjonalnej stylizacji. Co więcej, loki zachowują swój naturalny kształt, bez tego niechcianego puchu, który zazwyczaj jest moją zmorą w wilgotne dni. Wyglądałem jak po wyjściu z salonu fryzjerskiego, a nie jak po porannej walce z suszarką.

Uwierzcie mi, mam doświadczenie z elektryzującymi się włosami. Miałem kiedyś etap, w którym uparłem się na zaczesywanie włosów do tyłu jak Alex Turner z Arctic Monkeys. Uzbrojony w suszarkę i szczotkę próbowałem ujarzmić swoje loki, ale efekt był daleki od ideału. Zamiast stylowego zaczesu kończyłem z naelektryzowaną fryzurą, która żyła własnym życiem, rozłażąc się na wszystkie strony. Do tego dochodził bunt loków, uparcie wracały do swojego pierwotnego kształtu, przypominając mi, że nie da się walczyć z naturą. Dlatego wiem, jak ważna jest technologia, która naprawdę radzi sobie z elektryzowaniem i puszeniem.
Wygoda użytkowania – czyli kiedy detale mają znaczenie
Nie tylko technologia mnie kupiła, ale też wygoda użytkowania:
Zalety:
- Głęboki kielich dyfuzora: Idealny do kręconych włosów – unosi loki u nasady i nie spłaszcza ich, co często zdarza się przy płaskich dyfuzorach. Dzięki temu loki są sprężyste i dobrze zdefiniowane.
- Nasadka do rozczesywania: To rzadkość w tej półce cenowej. Świetnie sprawdza się przy kręconych włosach, pomagając rozplątać kosmyki bez efektu puszenia.
- Lekka konstrukcja: Nawet przy dłuższym suszeniu ręka się nie męczy, co doceni każdy posiadacz dłuższych i gęstych włosów.
- Nowoczesny design: Wygląda stylowo i elegancko – to przyjemny dodatek, jeśli sprzęt stoi na widoku w łazience.
- Cicha praca: Nie budzi domowników i nie przypomina dźwiękiem startującego odrzutowca.
- Wygoda przechowywania: Przewód ma aż 220 cm długości, co daje sporo swobody podczas stylizacji. Dzięki obrotowej osłonie nie plącze się i można go owinąć wokół suszarki, co ułatwia przechowywanie i pomaga zachować porządek w łazience.
- Cena adekwatna do jakości: W swoim przedziale cenowym oferuje funkcje i dodatki, które zazwyczaj spotyka się w droższych modelach.
Wady:
- Moc 2200 W: Choć jest przyzwoita, mogłaby być nieco wyższa. W tej cenie zdarzają się modele z mocą 2400 W, co przyspiesza suszenie.
- Brak silnika AC: Suszarka jest wyposażona w typowy dla tego przedziału cenowego silnik DC. W droższych, profesjonalnych modelach znajdziesz silniki AC, są trwalsze i lepiej przystosowane do długoterminowego użytkowania. Jeśli więc planujesz suszyć włosy często i długo, warto mieć to na uwadze.
Czy warto kupić suszarkę Braun BRHD435E?
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć: TAK! Jeśli masz kręcone włosy i chcesz je okiełznać bez utraty ich naturalnego charakteru, ten model jest strzałem w dziesiątkę. Jako facet z wymagającymi lokami szukałem sprzętu, który pozwoli mi wyglądać jak filmowy bohater, a nie jak członek zespołu z lat 80-tych.

Omawiana przeze mnie suszarka do włosów daje mi kontrolę nad moją fryzurą, nie zabierając jej charakteru.
Braun BRHD435E daje mi kontrolę nad moją fryzurą, nie zabierając jej charakteru. W końcu mogę wyglądać jak Jon Snow, nie jak Hagrid. A to jest coś, co naprawdę doceniam.


