Ekspresów reklamowanych jako urządzenia do kawy na zimno, zrobiło się ostatnio podejrzanie dużo. I rozumiem, że można się zastanawiać, o co właściwie chodzi, skoro żaden z nich nie ma wbudowanej chłodziarki, kostkarki ani małego pingwina wachlującego espresso.
Od razu rozwieję wasze wątpliwości. Żeby zrobić kawę mrożoną nadal musicie sami wrzucić lód do szklanki. Teoretycznie więc równie dobrze można zrobić zwykłą zalewajkę z czajnika, dorzucić kilka kostek lodu i ogłosić się ekspresem do kawy na zimno. Malo elegancka, ale tania metoda.
Osobiście uważam, że producenci zachwalając swoje ekspresy do kawy zimnej sami utrudniają sobie życie. Bo one są super i wcale nie musimy kokietować się lodowatym frappe z obrazka żeby docenić ich atuty.
Czyli co właściwie robi taki ekspres?
Jako przykład posłuży mi nowy Krups Intuition Hot&Cold EA879N. On robi coś więcej niż zwykłą gorącą kawę laną na lód. Wiem to dobrze, bo od czterech lat używam w kuchni niemal identycznego modelu, tylko jeszcze z czasów, kiedy producenci nie dopisywali wszędzie słowa „cold”.
Największa różnica między moim weteranem, a tym nowym modelem polega przede wszystkim na tym, że młodszy z Krupsów potrafi przygotować cold brew. Czyli kawę parzoną na zimno.

Brzmi modnie. Prawie jak matcha. Na szczęście żeby ją pić, nie trzeba jeszcze zakładać lnianej koszuli i dyskutować o ceramice z małej pracowni pod Berlinem. Takie pełnoprawne cold brew robi się z ziaren zalanych na wiele godzin zimną wodą. Pewnie się już domyśliliście, że ekspres nie moczy ziaren godzinami. W w tym wypadku ciśnienie ma zastępować czas.

Cold brew z kawiarni nie będzie więc takie samo jak z ekspresu. Mają jednak sporo wspólnych cech. Obydwie metody pozwalają na przygotowanie delikatniejszej, mniej kwaśnej i mniej agresywnej kawy, która może wielu osobom smakować.

Dodatkowym atutem tak przyrządzonej kawy jest fakt, że nie wychodzi ona z ekspresu gorąca. Czyli jak nalejecie ją na lód to dostaniecie zimną kawę, a nie rozwodniony napój o temperaturze smutku. Lód ma szansę schłodzić napój zanim całkowicie się rozpuści.
I to jest ten moment, w którym taki ekspres zaczyna mieć sens.
Nitro, czyli bawimy się kawą trochę bardziej niż zwykle
To jeszcze nie koniec. Krups już jakiś czas temu wpadł na jeszcze jeden pomysł dotyczący mrożonej kawy. Mianowicie kawę nitro, która ponownie z kawiarnianym nitro nie ma wiele wspólnego, ale wciąż stanowi bardzo wesoły wybór na gorące dni.

W praktyce wykorzystujecie tutaj dyszę do spieniania mleka, gotową kawę i lód. Ekspres napowietrza całość, robiąc coś pomiędzy kawą a deserem. I to jest właśnie moment, kiedy według mnie takie urządzenia pokazują, dla kogo naprawdę powstały. Bo jeśli codziennie rano po prostu wypijacie małą czarną i wracacie do życia, to spokojnie wystarczy zwykły model bez dopisków Hot&Cold.
Natomiast jeśli lubicie siedzieć przy kawie, kombinować, robić napoje bardziej „kawiarniane”, zapraszać znajomych albo po prostu traktować kawę trochę jak deser — wtedy taki ekspres zaczyna być naprawdę fajny.
To są trochę ekspresy deserowe
I piszę to bez złośliwości. Dla mnie idealnym przykładem jest affogato, czyli espresso lane na lody. Jeden z najlepszych deserów świata i jednocześnie rzecz, która brzmi absurdalnie prosto jak na to, jak dobrze działa.
W takich ekspresach wychodzi to naprawdę świetnie. Tylko oczywiście trzeba lubić słodkie klimaty, bo jeśli ktoś uważa, że mleko w kawie to już fanaberia, to raczej nie jest grupa docelowa dla trybu nitro.
No i właśnie dlatego mam wrażenie, że te wszystkie „cold coffee systems” to nie są urządzenia dla ludzi, którzy chcą po prostu kofeiny. To są sprzęty dla ludzi, którzy chcą się kawą pobawić.
Dorzucam jeszcze jedna ciekawostkę, którą wypatrzyłem testując różne ekspresy „najnowszej generacji”. Wielu producentów zdecydowało się na dodanie trybów dla kawy „na wynos”, czyli takiej która chcemy nalać do kubka termicznego. Taki tryb pojawił się również w najnowszym Krupsie (w moim starszym, takiego nie ma)

A tak pomijając zimne kawy, czy to jest dobry ekspres?
Osobiście korzystam z Krups’ów i je cenię. Proste, szybkie, rozsądnie wycenione, zapewniające bardzo udany napar. Wybór napojów kawowych jest gigantyczny, a interfejs użytkownika jest bardzo wygodny. Jakość materiałów sprawia, że nawet po latach nie tracą nic z uroku. Po tym jak zgubiłem pokrywę starszego z moich urządzeń, zdążyłem odkryć że w przypadku Krupsa nie ma najmniejszych problemów z zakupem części zapasowych. To urządzenia ze średniej półki cenowej, dla tych którzy po prostu chcą codziennie wypić dobrą kawę. Bez robienia z całego procesu jakiejś filozoficznej rozprawki.

Materiał powstał we współpracy z marką Krups

