Tefal X-Force Flex 14.80 to odkurzacz bezprzewodowy z funkcją mopowania, który ma być odpowiedzią na odwieczne pytanie – czy najpierw odkurzać, czy mopować. Albo jeszcze lepiej – czy w ogóle da się robić jedno i drugie jednocześnie, bez wyciągania dwóch różnych sprzętów?
Jego największym wyróżnikiem jest szczotka 2 w 1 z obrotowymi padami mopującymi – w teorii ma to pozwolić właśnie na jednoczesne odkurzanie i mycie podłóg. Brzmi ciekawie, ale czy to działa? Czy to tylko marketingowy chwyt? Po dwóch tygodniach testów wiem już, jak to wygląda w praktyce.

Wyposażenie Tefal X-Force Flex 14.80
Odkurzacz jest dobrze wykonany, choć niczym specjalnym mnie nie zaskoczył – typowy design dla urządzeń tej kategorii z podpinaną baterią od spodu rączki. Waży 3,1 kg z pełnym zestawem (1,8 kg sam moduł główny), co brzmi nieźle na papierze i choć na stojąco podłogę odkurza się dość przyjemnie, to po 20 minutach sprzątania z podniesionym ramieniem przy półkach, ręka już zaczyna się męczyć.

Panel sterowania na górze jest prosty i intuicyjny – mamy przyciski do zmiany trybów i wskaźnik baterii. Problem jednak jest w tym, że ten wskaźnik pokazuje tylko kreski, a nie procenty. Więc kiedy zostały mi dwie kreski, nie wiedziałem, czy mam jeszcze 60% baterii, czy może już bardziej jakieś 30%. Nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe, ale może się zdarzyć, że zgaśnie w połowie sprzątania, bo ktoś źle oceni poziom naładowania.
Pojemnik na kurz ma 650 ml, a zbiornik na wodę (w szczotce mopującej) – 300 ml. Przy moim mieszkaniu (55 m²) takie pojemności wystarczają, ale przy większych powierzchniach trzeba przygotować się na opróżnianie pojemnika w trakcie.

Ciekawym rozwiązaniem jest zginana rura Flex – można ją wygiąć pod kątem, co pomaga dostać się pod niższe meble bez konieczności pochylania się czy przesuwania mebli. U mnie sprawdziło się to pod kanapą i łóżkiem, gdzie normalnie musiałbym albo klęczeć, albo przesuwać wszystko.
W zestawie dostajemy też naprawdę sporo końcówek. Szczelinówka sprawdza się przy kaloryferach i w szparach między meblami – normalka, robi, co powinna. Mała szczotka do tapicerki przydaje się przy kanapie i fotelach, zbiera kurz i okruchy bez problemu.

Są też dwie elektroszczotki – mniejsza i większa z oświetleniem LED, które faktycznie pomagają wyłapać kurz, szczególnie wieczorem. No i oczywiście szczotka 2 w 1 do mopowania, o której więcej opowiem dalej.
Producent dołożył także dwa komplety mopów – jedne miększe do delikatnego czyszczenia, drugie twardsze do bardziej uporczywych plam – oraz podstawowe filtry (materiałowy i dwa EPA).

Specyfikacja techniczna:
- Moc ssąca: 240 AW
- Napięcie akumulatora: 25,2 V
- Tryby pracy: Eco, Max, Auto, Boost
- Głośność: do 83 dB
- Czas ładowania: 3 godziny
- Czas pracy: do 120 min w trybie Eco, do 10 min w trybie Boost
- Pojemność pojemnika na kurz: 650 ml
- System mopowania: 2 pady, 200 obrotów/min
- Pojemność zbiornika na wodę: 300 ml
- Oświetlenie: LED w elektroszczotkach
- Filtracja: filtr materiałowy (zmywalny), filtr EPA 99,9%
- Waga: 1,8 kg jednostka centralna, 3,1 kg cały zestaw
- Szerokość elektroszczotki: 25 cm (wałek 22,5 cm)
Jak Tefal X-Force Flex 14.80 radzi sobie na co dzień?
Tryby pracy
Mamy cztery tryby do wyboru: Eco (najmniejsze zużycie baterii, wystarcza spokojnie na 2 godziny), Max (mocniejszy, ale zużycie baterii wzrasta), Auto (sam dostosowuje moc do podłoża) oraz Boost (maksymalna moc) – ten ostatni można też chwilowo włączyć czerwonym spustem przy rączce.

Na co dzień korzystam głównie z Auto, bo nie muszę się przełączać między trybami, kiedy wchodzę z podłogi na dywan – odkurzacz sam to ogarnia. Czasem czuć lekkie opóźnienie przy przejściu między powierzchniami, ale to dosłownie kilka sekund, więc nie przeszkadza, bo odkurzacz i tak ciągle działa.
Boost zostawiam na sytuacje awaryjne, typu rozsypany ryż na dywanie – wtedy faktycznie wciąga wszystko jak szalony, ale hałasu robi tyle, że sąsiedzi pewnie myślą, że remontuję mieszkanie. I po 10 minutach takiej zabawy bateria całkowicie pada.

Odkurzanie
Na panelach w salonie i kafelkach w łazience odkurzacz z większą elektroszczotką działa naprawdę dobrze. Zwykłe zabrudzenia – jakieś okruchy, piasek, kocie włosy czy żwirek – znikają za jednym przejazdem. LED-y w elektroszczotce pomagają zobaczyć kurz, chociaż przy mocnym słońcu z okna czasem niewiele widać. Za to wieczorem są niezastąpione.

Cieszy też to, że nie pokazują nawet najmniejszego kawałka brudu na podłodze, tak jak tańsze odkurzacze, to bo choć z pozoru może się wydawać przydatne, to w praktyce sprawia, że nigdy nie przestajesz sprzątać.
Na dywanach jest tak samo dobrze, zbiera wszystkie włosy całkiem sprawnie. Jak coś jest mocno wbite w dywan (na przykład drobinki żwirku), to czasem muszę przejechać dwa razy, ale to normalne. Ogólnie nie mam się tu do czego przyczepić – do codziennego sprzątania to w zupełności wystarcza.

Mniejsza elektroszczotka świetnie sprawdza się przy kanapie – moje koty zostawiają mnóstwo włosów, a ta końcówka zbiera je bez problemu za jednym pociągnięciem. Szczelinówka przydaje się przy kaloryferach albo np. pod fotelami samochodu. Mała szczotka do tapicerki też się do tego sprawdza, choć szczerze bardzo rzadko po nią sięgam, bo do większości rzeczy wystarczy mi ta mniejsza elektroszczotka.
Co jednak ważne, choć rzeczywiście włosy znikają z podłogi bardzo szybko, tak z wałka już nie i po prostu się w niego wplątują. Szkoda, że producent nie pomyślał o systemie przycinania tych włosków, czy chociażby zwykłych haczyków, ale może zostanie to poprawione w kolejnym modelu.

Moje mieszkanie odkurzam zwykle w jakieś 20-25 minut w trybie Auto i zostaję z mniej więcej połową baterii. Czuję, że faktycznie mogę na tym odkurzaczu polegać – nie pada mi w połowie roboty, nie trzeba co chwilę opróżniać pojemnika i po prostu robi swoje.
Mopowanie
No i przechodzimy do tego, co miało być wisienką na torcie. Szczotka 2 w 1 z przodu wsysa, a z tyłu dwa pady obracają się 200 razy na minutę i mopują.

I muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Odkurzacz najpierw ładnie wsysa wszystko, co sypkie, a świeże plamy – na przykład rozlana kawa czy ślady po butach przy wejściu – znikają bez problemu. Podłoga co prawda zostaje lekko wilgotna, ale schnie w kilkanaście minut i nie zostają na niej brzydkie zacieki.
Zaschnięte plamy wymagają jednak dwóch przejazdów, a jak coś jest naprawdę wlepione w podłogę (na przykład tłuszcz przy kuchence), to i tak muszę to robić ręcznie. Ale szczerze? To żaden problem, bo ten Tefal i tak ogarnia 80% sytuacji, kiedy normalnie musiałbym klęczeć na podłodze ze ścierką.

I jeszcze jedna rzecz – pady brudzą się naprawdę szybko. Po każdym mocniejszym sprzątaniu lądują w pralce, bo inaczej następnym razem będą rozmazywać brud, zamiast go zbierać. To niby normalne, ale warto wiedzieć, że trzeba o to dbać.
Bateria
Ładowanie baterii od zera do pełna trwa około 3 godziny. Można ją ładować osobno albo bezpośrednio z odkurzaczem – jak kto woli. Jeśli chodzi o czas pracy, to w trybie Eco faktycznie zbliża się do tych deklarowanych 120 minut, w Auto wychodzi mi około 40-50 minut (zależy, ile razy przełączę na wyższą moc), a Boost wypala baterię w jakieś 10 minut.

Największy minus? Brak stacji ładująco-dokującej. Dostajemy tylko uchwyt na ścianę, który trzyma odkurzacz i końcówki, ale i tak trzeba podpinać kabel do ładowania.
Czyszczenie
Pojemnik na kurz łatwo ściąga się i opróżnia jednym kliknięciem nad śmietnikiem – prosto i czysto, nic nie leci na boki. Filtr materiałowy w tym pojemniku wyciągam raz w tygodniu, płuczę pod kranem i wsadzam z powrotem. A pady do mopowania wrzucam do pralki najlepiej po każdym użyciu, jak już wspomniałem. Nic skomplikowanego.

Czy warto kupić odkurzacz Tefal X-Force Flex 14.80?
Po dwóch tygodniach z tym odkurzaczem mogę powiedzieć, że jestem z niego zadowolony. Odkurza dobrze, mopowanie okazało się bardziej przydatne, niż myślałem, a bateria wystarcza na normalne sprzątanie mieszkania. To naprawdę wygodne mieć jedno urządzenie, które ogarnia większość sprzątania i pozwala zaoszczędzić sporo czasu.
Oczywiście Tefal X-Force Flex 14.80 nie jest idealny – brak stacji ładującej, głośny boost, mało intuicyjny wskaźnik baterii i zaplątywanie się włosów w wałek mogłoby zostać jakoś rozwiązane. Choć szczerze? Nawet z tymi niedociągnięciami odkurzało mi się bardzo przyjemnie i – co ważne – efektywnie.

Jeśli szukacie odkurzacza, który faktycznie ułatwi wam sprzątanie i pozwoli szybko odświeżyć podłogi bez wyciągania mopa – polecam. To dobry sprzęt, który robi to, co obiecuje, bez wielkich fajerwerków, ale za to solidnie.
Można go kupić w wielu popularnych elektromarketach za około 2499 zł, choć osobiście polecam to zrobić bezpośrednio na stronie Tefala. Nie tylko wychodzi tam taniej, ale macie też 30 dni na przetestowanie odkurzacza w ramach programu “Satysfakcja gwarantowana” – jeśli uznacie, że to nie dla was, możecie go zwrócić całkowicie za darmo i to bez podania przyczyny. Przydatna opcja, jeśli macie wątpliwości, czy funkcja mopowania faktycznie się u was sprawdzi.

