piątek, 30 stycznia

O czym mowa?

Produkty Stadler Form poznaliśmy podczas targów IFA 2014. Znajomość bardzo przyjemna, ponieważ zaowocowała kolejnymi randkami w naszym laboratorium. Jako pierwszy, przetestowaliśmy całkowicie obłędny wentylator Q. Jako drugie, trafiło do nas urządzenie, które co prawda przyciąga wzrok, lecz jego atuty nie do końca były dla nas jasne.

reklama

Zapraszamy do zapoznania się z naszą recenzją aromatyzera Lea.

 

 

Wygląd i budowa

Elegancko zapakowany zestaw obejmuje aromatyzer, fiolkę na olejek, pakiet akumulatorków AA oraz ładowarkę z kablem USB. Testowane urządzenie wykonano z matowego, białego tworzywa. Producent oferuje jednak kilka wariantów kolorystycznych. Smukła obudowa, została umieszczona na metalowej podstawie. Na jej szczycie widoczny jest otwór przez, który uwalniany jest aromat. Na bokach umieszczono trzy przyciski funkcyjne z diodami, oraz przycisk pracy na akumulatorze z 4 diodami stanu naładowania.

Całość jest rozkładana na dwie części. Niewielki aromatyzer jest ciężki (0,4 kg), co zapewne ma na celu zapewnienie mu stabilności. Ciekawe wzornictwo to dzieło pracowni Bernhard Burkard.

 

 

Użytkowanie

Aromatyzer jest zasilany przez gniazdo microUSB umieszczone w podstawie. Może pracować na kablu, bądź w oparciu o uprzednio naładowane akumulatorki AA. Oczywiście ładowania możemy dokonać, umieszczając akumulatorki w LEA, a następnie podłączając całość do zasilania.

Olejek w fiolce jest umieszczany w centralnej części otwartego aromatyzera. My zastosowaliśmy 10 ml olejek o zapachu leśnym, zakupiony w Home&You – atutem takiego rozwiązania jest kompatybilność fiolki, a co za tym idzie brak konieczności przelewania olejku.

Przyciski pozwalają na wybranie, kilku funkcji. Pierwszą z nich są interwały – na każde 30 minut przypada 10 minut pracy i 20 minut spoczynku. Niezwykle ciekawie prezentuje się tryb Daylight, który dezaktywuje Lea natychmiast po zapadnięciu zmroku.

Stosunkowo ciche urządzenie, jest słyszalne do odległości około 1 metra. Producent sugeruje zastosowanie aromatyzera w pomieszczeniach poniżej 30 m kwadratowych. Uważamy, że optymalną wydajność (delikatny ale wciąż wyczuwalny zapach), uzyskamy w pomieszczeniach nie większych niż 10 m2. Zgodnie z deklaracjami producenta, w pełni naładowany aromatyzer powinien wytrzymać 21 godzin pracy. Przypuszczamy że dane te są wyliczone dla trybu interwałów, u nas czas pracy wynosił około 13h ciągłej pracy.

 

 

Podsumowanie

Stadler Form Lea to ciekawie zaprojektowany aromatyzer. Względem wentylatora Q, rozczarowuje nieco jakość spasowania materiałów. Mimo to, mamy do czynienia zapewne z jednym z najładniejszych urządzeń tego typu na rynku. Oprócz atrakcyjnego wyglądu otrzymujemy również, dwa bardzo praktyczne tryby pracy oraz wbudowany akumulator. Cieszy kompatybilność ze standardowymi fiolkami olejków, dostępnymi na rynku.

Stadler Form Lea otrzymał od nas wyróżnienie w kategorii:

 

 


Za udostępnienie urządzenia do testów, dziękujemy marce:

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.

Exit mobile version