Choć AGD kojarzymy najczęściej z logo Bosch, Beko, Whirlpool czy Amica, to mało kto zdaje sobie sprawę, że znaczna część sprzętu tych marek powstaje pod naszym nosem. Co więcej, Polska to drugi największy eksporter dużego AGD na świecie, ustępując jedynie Chinom – nasz udział w globalnym eksporcie wynosi ponad 9 procent.
Polska drugim na świecie eksporterem sprzętu AGD
Jak podaje Gazeta Olsztyńska, rozpoczęty w Łodzi VII Kongres AGD wskazuje na to, że branża trzyma się mocno – w zeszłym roku z 35 polskich fabryk wyjechało ponad 26 mln sztuk sprzętu, co dało 27 mld zł zysku. Na eksport trafia ponad 90 proc. z tej produkcji, głównie do krajów UE. Nie jest to już wcale margines gospodarczy – AGD to już ponad 2 proc. całego krajowego eksportu.
Jesteśmy także liderem w Europie – ponad 36 proc. sprzętu AGD produkowanego w UE powstaje właśnie w Polsce. Najwięksi gracze? BSH (Bosch, Siemens), Beko Europe (Whirlpool, Indesit, Polar), Eletrolux, Samsung i nasza polska Amica, choć ta ma ostatnio duże problemy. Łącznie bezpośrednio w branży pracuje 26 tys. osób, a pośrednio – cztery razy tyle.

Do dalszego rozwoju branży potrzeba pracowników
Pomimo tych wyników, pojawiają się jednak obawy o przyszłość – zarówno w fabrykach, jak i centrach R&D czy usług wspólnych zaczyna brakować pracowników. Polska demografia nie napawa optymizmem, a Konrad Pokutycki, prezes BSH, podkreśla ważność mądrej polityki migracyjnej. Inwestycja w ten segment gospodarki jednak nie ustaje – w ciągu ostatnich 8 lat aż 12 mld zł poszło na nowe linie produkcyjne, cyfryzację, automatyzację i innowacje związane z klimatem, zdrowiem i AI.
Polska nie jest więc tylko miejscem do taniego montażu, a realną siłą technologiczną na rynku AGD. Problem jest jednak w zasobności, a produkcja maszyn przez inne maszyny nie zawsze może się udać (nie mówiąc już o tym, czy jest to słuszne).

