piątek, 30 stycznia

O czym mowa?

„Wielki zielony spinacz”, bez elektroniki, najnowszych zdobyczy techniki czy materiałów rodem z NASA – taki jest DrinKlip, czyli testowany przez nas klips na kubek. Pod produktem podpisuje się marka GAGITO odpowiedzialna za sporą ilość popularnych gadżetów. Funkcjonalność jest zadziwiająco prosta – chodzi o to żeby na biurku pełnym wszelkiego rodzaju przedmiotów znaleźć bezpieczne miejsce na ulubiony napój . Dla urozmaicenia publikowanych przez nas tekstów podjęliśmy się przygotowania recenzji z całą możliwą powagą.

reklama

 

Wygląd i budowa

Na redakcyjny stół trafił kartonik, cieniutka tekturka a na niej nadruki – fakt że udało się zawrzeć całą instrukcję obsługi na jednym boku nie świadczy o pokaźnych rozmiarach opakowania (bo są one raczej niewielkie) jest to raczej zasługa tego że całość zawarto w 3 prostych punktach. Otwarcie nie może wywołać innej reakcji niż zachwyt – w naszym przypadku były to wcześniej wspomniane słowa „Wielki zielony spinacz!” tu warto nadmienić że produkt jest dostępny w pięciu wersjach kolorystycznych: żółtej, zielonej, czerwonej, niebieskiej, pomarańczowej oraz białej.

Urządzenie zostało wykonane niemal w całości z dobrej jakości matowego tworzywa, natomiast zawias i pracującą na nim sprężyna z metalu.

Długość DrinKlip to 16 cm, szerokość 7,5 cm a średnica otworu na kubek 6,2 cm.

Użytkowanie i funkcjonalność

Postępując zgodnie z instrukcją DrinKlip został przypięty  do krawędzi stołu, a następnie został w nim umieszczony kubek z ulubionym napojem. No prawie, niestety kubek redakcyjny jest dość pękaty, ma też jeden dodatek nie przewidziany przez GAGITO, mianowicie ucho. Po chwili drobniejszych prac mających na celu zmieszczenie napoju w szklance i odpowiednie go wychłodzenie przystąpiliśmy do kolejnej części testu.

Optymalna stabilność jest osiągalna dla blatów posiadających około 3 cm grubości, natomiast przestrzeń potrzebna do montażu to około 6,5cm w głąb stołu i 7,5 szerokości. Stół na którym testowany był gadżet spełniał dwa ostatnie warunki podczas gdy jego grubość była o 1 cm za mała co nieznacznie zmniejszało pewność że napój nie zostanie rozlany. Mechanizm klipsa jest dość solidny jednak jego wykorzystanie nie powinno  stanowić problemu nawet dla dziecka.

W DrinKlip udało nam się bez przeszkód umieścić szklankę oraz napoje w papierowych kubeczkach, jak wcześniej było wspomniane kubki z uchem w większości przypadków nie zmieszczą się w podstawce. Niestety sprawa wygląda podobnie z klasycznymi puszkami na napoje gazowane – a zabrakło naprawdę niewiele bo około 1mm średnicy, z drugiej strony mniejsze puszki np napojów energetycznych będą stały zdecydowanie zbyt luźno.

Regulowany uchwyt  pewnością znacząco zwiększyłby funkcjonalność produktu, jednak jako że domeną naszego portalu jest innowacyjność przygotowaliśmy kilka alternatywnych funkcji:

-„Wielki zielony spinacz”

– Odbój drzwiowy

– Wielka zielona zakładka

– Przyrząd do upinania firanek

– „Odstresowywacz”

– Pogromca zombie

– Buzia kaczorka w grze cieni

Podsumowanie

Nie ulega najmniejszej wątpliwości że  DrinKlip to po prostu gadżet i nie można do niego podchodzić całkiem serio. Na plus oczywiście sympatyczny wygląd oraz dobra jakość wykonania i zastosowanych materiałów. Na minus natomiast funkcjonalność (szczególnie za te nie mieszczące się puszki…). Produkt dedykujemy zdecydowanie do biurowej pracy (najlepiej w korporacji) oraz dla studentów – czyli w przypadkach w których przestrzeń biurka jest wykorzystywana w 103 % a kilkaset stron maszynopisu zalanych kolejną kawą nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Postanowiliśmy przyznać produktowi wyróżnienie za design (wielki zielony itd…)

Więcej informacji na temat przyznawanych przez nas wyróżnień dostępnych jest pod adresem http://think-about.pl//wyroznienia-think-about/

Za dostarczenie produktu do testów podziękowania ślemy do sklepu 4gift.pl (w którym można oczywiście można nabyć DrinKlip)

 

 

 

 

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.

Exit mobile version