sobota, 31 stycznia

O czym mowa?

Znacie jakieś przenośne urządzenie audio dla wymagających użytkowników? Zapewne wielu z was pomyśli o topowych smartfonach, inni przypomną sobie o ciekawym Pono Music. Może jednak coś tańszego? Jeszcze kilka lat temu, rozglądalibyśmy za odtwarzaczami oferty iRiver – w tej chwili ta, jak i wiele innych marek, oferuje sprzęt mocno niszowy (bo jak inaczej nazwać AK240 kosztujący blisko 10 tys zł?). Gdzieś poza poziomem świadomych decyzji, postanowiliśmy korzystać niemal wyłącznie ze smartfonów. Jeśli oczekujemy więcej, pomocne okazują przenośne DAC – czyli urządzenia, pozwalające na konwersję sygnału cyfrowego na analogowy. Nawet miniaturowy DAC, jest zazwyczaj całkiem sporym przedmiotem.

reklama

Ciekawym rozwiązaniem mogą się okazać słuchawki Z:ero, chińskiej firmy Zorloo. Ich pochodzenie w tym wypadku nie jest przytykiem. HongKong jest siedzibą wielu uznanych marek, dla entuzjastów wysokiej jakości dźwięku. Ciekawostką w tym wypadku jest fakt, że produkcja wspomnianych słuchawek została skutecznie sfinansowana w serwisie crowdfundingowym indiegogo.com. Jako pierwsi w Polsce mamy okazję zapoznać się z tym sprzętem.

Wygląd i budowa

Dzięki uprzejmości Zoroloo trafiły do nas dwie pary Z:ero. Słuchawki sprzedawane są w twardych futerałach, zamykanych suwakiem.

Wraz ze słuchawkami, otrzymujemy dwa dodatkowe zestawy sylikonowych nakładek, w różnych rozmiarach.

Producent oferuje kilka wariantów kolorystycznych Z:ero. Barwiona jest sama słuchawka, jak również gumki, futerał i kabel w przeźroczystej izolacji.

 

Metalowa konstrukcja słuchawek sprawia dobre wrażenie – zarówno od strony wytrzymałości jak i prezentacji podczas użytkowania. Jest to dość popularny model, stosowany również przez inne marki (niemal identyczne obudowy stosuje chociażby AWEI).

 

Użytkowanie

Umieszczony na kablu panel sterujący kryje DAC Wolfson WM8918 oraz wzmacniacz słuchawkowy. Całość jest obsługiwana przez procesor Cortex-M3. Sporą obudowę panelu wykonano z niezbyt zachwycającego plastiku. Sterowanie odbywa się z wykorzystaniem 3 przycisków.

 

Słuchawki wykorzystują złącze micro USB, zamiast standardowego mini Jack. Niestety właśnie tutaj zaczynają się schody. Bezproblemową obsługę zapewniają smartfony, wyposażone w Androida w wersji 5.0 lub nowszej. Producent testował kompatybilność, z kilkoma topowymi modelami. Jeśli  chcemy skorzystać ze starszego smartfona, możemy wykorzystać płatną aplikację USB Audio Player Pro (wersja trial jest darmowa). Niestety w przypadku redakcyjnego Prestigo 5508, manewr ten zakończył się niepowodzeniem (mimo, że twórcy aplikacji deklarują pełną kompatybilność).

 

Kiedy już uda nam się podłączyć słuchawki, szybko zorientujemy się Z:ero mocno zniekształcają dźwięk. Robią to jednak w strasznie fajny sposób, dający dużo radości z odsłuchu. Trudno mówić o czystym brzmieniu, jednak delikatnie podbity bas i przerysowana barwa po prostu cieszą. Scena jest należyta, jednak jej poszerzenie mogłoby dać niesamowity efekt. Musimy przyznać, że to najfajniej brzmiące słuchawki douszne jakie testowaliśmy (porównując nawet do AKG 319).

 

 

Podsumowanie

Z:ero to naprawdę fantastyczne słuchawki, których największą wadą na chwilę obecną, jest technologia wybiegająca w przyszłość. Wraz z upowszechnieniem Androida 5.0 problemy z kompatybilnością, powinny po prostu zniknąć. Nie jest to sprzęt dla audiofila (lecz oni domyślili się tego dawno, widząc cenę na poziomie 39 dolarów). Rozczarowane mogą być również osoby, szukające po prostu czystego dźwięku. Z:ero jawnie przerysowują lecz robią to fajnie, dlatego z pełnym przekonaniem możemy je polecić. Oferowane brzmienie sprawdzi się w większości gatunków, może z pominięciem Jazzu i jego pochodnych (ale kto tego słucha na dousznych?). Musimy się przyznać, że pierwszego dnia testów po prostu ogłuchliśmy szczęśliwi!

Słuchawki Z:ero otrzymały od nas wyróżnienie:


Kilka słów więcej na temat słuchawek, znajdziecie również w naszym tygodniowym zestawieniu:

Za udostępnienie sprzętu do testów dziękujemy marce
Na zdjęciach telefon: Prestigio 5508 duo

Jestem wydawcą i redaktorem naczelnym think-about.pl. Moją specjalizacją są opracowania związane z przydomowym garażem i warsztatem. Tematyką zająłem się na poważnie w 2015 roku zakładając z grupą przyjaciół pracownię galanterii drewnianej. Przyjmując rolę producenta elementów oświetleniowych i ozdobnych miałem do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi warsztatowych. Wtedy to też na bazie własnych doświadczeń zacząłem przygotowywać pierwsze rankingi narzędzi i artykuły o poszczególnych markach. Cenię wysokiej klasy produkty i umiem docenić ich zastosowania profesjonalne. Jako ex-profesjonalista i konsument-hobbysta jestem jednak fanem łączenia tanich narzędzi i wysokiej jakości oprzyrządowania. Chętnie sięgam m.in. po produkty z dyskontów. Moja opinia o narzędziach parkside to jedno z najczęściej czytanych opracowań na stronie. Jestem również autorem pierwszych w polsce niezależnych testów grilli gazowych i robotów koszących. Planując kolejne teksty przemycam również moją pasję do motoryzacji. Samochody testuję od 2019, a na think-about.pl publikuję przede wszystkim recenzje i artykuł dotyczące aut użytkowych oraz rodzinnych. Moje doświadczenia dziennikarskie sięgają 2007 roku, kiedy to stworzyłem redakcję technologiczną w domenie 3d-info. Portal z krótkimi przerwami istnieje do dziś. Jako autor zawodowy pracuję od 2010 roku. Większość swojej kariery spędziłem korporacjach medialnych i magazynach drukowanych, współtworząc takie tytuły jak Android Magazine PCFormat, Komputer Świat i PCWorld. Tym ostatnim opiekowałem się najdłużej, bo aż do połowy 2023 roku, pełniąc zaszczytną rolę redaktora naczelnego. Jestem też współtwórcą Think-About. Portal powstał w 2012 roku jako projekt hobbystyczny, aby 10 lat później stać się moim kluczowym zajęciem. Z wykształcenia jestem ekonomistą, ale nigdy nie podjąłem pracy związanej z kierunkiem studiów. Mam przywilej łączenia swoich pasji z wykonywanym zawodem. Chętnie sięgam po literaturę dotyczącą zarządzania i biznesu - szczególnie w ujęciu internetowym. Regularnie poszukuję historii ciekawych przedsięwzięć oraz rozwijam się jako wszechstronny administrator i webmaster. Dobrze znam się na sprzęcie komputerowym i pomimo natłoku obowiązków, pozostaję graczem ubóstwiającym tytuły fabularne. Kiedy odchodzę wreszcie od ekranu staram się jak najwięcej biegać. Motywuję się do regularnego wysiłku wyszukując nieszablonowe biegi masowe, w których chętnie biorę udział.

Exit mobile version