sobota, 31 stycznia

Powiem wam szczerze – technologia rozwija się w takim tempie, że przez ostatnie miesiące całą moją uwagę pochłonęły roboty sprzątające, sztuczna inteligencja i futurystyczne wynalazki Elona Muska. A tu nagle przypomniałem sobie, że mam coś za oknem, czyli… okna do umycia. Kto by pomyślał, że doczekamy czasów, w których roboty nie tylko zamiatają podłogi, ale i wspinają się po ścianach, by umyć nasze szyby? Kojarzycie Jamesa Bonda albo Ethana Hunta z „Mission: Impossible”, którzy dzięki przyssawkom wdrapywali się na wieżowce, by wykonać swoją misję? To, co kiedyś było tylko filmową fikcją, teraz może trafić do Waszego mieszkania! Właśnie takie technologie mamy teraz w robotach do mycia okien, a na tapet biorę dziś modele Winbot Mini i Winbot W2 Pro Omni. Czy są równie niesamowite, jak ich filmowi odpowiednicy?

Wyobraźcie sobie, że właśnie wprowadziliście się do nowego mieszkania. Wszystko jest idealne – przestronny salon, wielkie okna, piękny widok… ale jest jeden problem: mycie tych okien. Jak tu sięgnąć do tych wysokich i szerokich szyb, które ciągle się brudzą? Zdecydowanie nie chce się wchodzić na drabinę za każdym razem, kiedy zaczyna padać deszcz, a na dodatek mam jeszcze budowę nowych bloków i zostaje ten koszmarny osad na oknach i balkonie. Z drugiej strony, w kuchni mam malutkie okna, które zawsze są takie… zapomniane. Często mam wrażenie, że nikt ich nie widzi, ale jak przychodzi do mycia, to znowu trzeba sięgnąć po ściereczkę.

reklama
Winbot W2 Pro Omni ze stacją (fot. ECOVACS)

I w tym momencie pojawiają się roboty do mycia okien. Tak, wiem, brzmi to trochę jak scena z filmu sci-fi, ale serio – te rzeczy istnieją. Winbot Mini to mały, zwinny bohater, który bez problemu dotrze do tych wąskich przestrzeni, o których zapomniałem, a jego kompaktowe rozmiary sprawiają, że zmieści się wszędzie. I wtedy pojawia się Winbot W2 Pro Omni, który jak superbohater do wielkich zadań, wkracza w moje życie i daje radę z tymi ogromnymi szybami w salonie. Jego moc ssania i system nawigacji sprawiają, że wszystko idzie sprawnie, a przy tym działa ciszej niż myślałem – żadnego hałasu, żadnych nerwów.

Więc tak, zależy od tego, czego potrzebujesz. Winbot Mini to idealne rozwiązanie dla tych, którzy mają do czynienia z mniejszymi oknami, a Winbot W2 Pro Omni to must-have dla tych, którzy chcą szybko ogarnąć duże powierzchnie, nie tracąc przy tym czasu i energii na wymachy z ściereczką.


Winbot Mini : Mały Dawid, który pokonuje brudnego Goliata!

Winbot Mini to prawdziwy mały wojownik w kategorii robotów do mycia okien. Wydaje się, że nie ma dla niego przestrzeni, w której nie dałby sobie rady. Jest malutki, więc idealnie wchodzi w zakamarki – np. w wąskie okna, które ciężko doczyścić ręcznie. Jeśli nie masz dużych powierzchni do umycia, a chcesz zaoszczędzić miejsce, to może być fajna opcja.

Winbot Mini (fot. ECOVACS)

Specyfikacja techniczna:

  • Wymiary: 55 mm wysokości, 215 mm szerokości i długości – kompaktowy design, który pozwala na łatwe dotarcie do trudno dostępnych miejsc.
  • Moc ssania: 7500 Pa – wystarczająco silna, by usunąć wszelkie zabrudzenia i pozostałości wody.
  • System nawigacji: WIN-SLAM 3.0 – inteligentny system, który precyzyjnie planuje trasę czyszczenia, dzięki czemu robot omija przeszkody, takie jak ramy okienne czy uchwyty.
  • Tryby czyszczenia: szybkie, głębokie, punktowe – dostosujesz tryb do aktualnych potrzeb.
  • System ochrony: dziewięciostopniowy – zapewnia stabilność urządzenia i bezpieczeństwo podczas pracy.

Cóż, to chyba taki mały robot, który nie zrobi większego wrażenia? W końcu, jak w tym wszystkim ma się kryć prawdziwa moc? Wymiary? No, nic specjalnego – nie wyróżnia się od innych. Ale po chwili zaczynasz dostrzegać, że to, co jest naprawdę ważne, nie zawsze kryje się w rozmiarze. Ten maluch nie tylko ma niezłą moc ssania (7500 Pa!), ale także wbudowany system nawigacji WIN-SLAM 3.0, dzięki któremu jego „trasa czyszczenia” wygląda, jakby miał wbudowany GPS. Kiedy patrzysz, jak precyzyjnie unika ram okiennych czy uchwytów, naprawdę zaczynasz doceniać to, jak sprytnie zaplanowano jego ruchy.

A gdyby tego było mało, wiesz co jeszcze? System ochrony, który pilnuje, żeby robot nie spadł z okna, to jak dodatkowy anioł stróż w tej małej maszynie. Dziewięciostopniowy system ochrony dba o jego stabilność, zapewniając, że wszystko przebiega bezpiecznie i bezproblemowo. A co do samego czyszczenia – ultradźwiękowy system natryskowy z podwójnymi dyszami? Może nie jest to tak widowiskowe, jak potrójna dysza w W2 Pro Omni, ale spisuje się jak należy. Delikatna mgiełka, która skutecznie usuwa brud, zostawiając szyby czyste, bez smug, i zużywając przy tym mniej wody niż tradycyjny sposób czyszczenia.

I tak oto, patrząc na tego malucha, dochodzisz do wniosku, że wcale nie trzeba mieć wielkich gabarytów, żeby robić wielkie rzeczy. Winbot Mini to dowód na to, że małe może być naprawdę potężne – zarówno w sile działania, jak i w precyzji.

Winbot W2 Pro Omni – Wydajność, która pracuje w ciszy

Wyobraźcie sobie, że macie do ogarnięcia naprawdę dużą powierzchnię do czyszczenia. Okna są rozległe, może nawet na wysokości, do tego mnóstwo trudnych zakamarków. I teraz wkracza Winbot W2 Pro Omni. Gdy Winbot Mini był tym cichym bohaterem, który zawsze daje radę, to teraz mamy do czynienia z prawdziwym „przerośniętym bohaterem akcji”. Większy, silniejszy, z naprawdę zaawansowanymi funkcjami.

Winbot W2 Pro Omni na oknie (fot. ECOVACS)

Przede wszystkim wyróżnia się przenośną stacją dokującą – wygodne rozwiązanie, bo robot nie musi być ciągle podłączony do prądu. Można go zabrać wszędzie, zwłaszcza w większe przestrzenie, gdzie te kable naprawdę mogą dawać się we znaki. A teraz, kiedy zaczynasz myśleć o pracy na większej powierzchni, Winbot W2 Pro Omni ma do zaoferowania siłę ssania, która naprawdę robi wrażenie. Ponad 800 N! To jakby miał w sobie całą moc odkurzacza, mocniejsze ssanie niż u kleszcza (tak naprawdę to nie wiem).

Dodatkowo, system nawigacji WIN-SLAM 4.0 poprawia wydajność czyszczenia o 37%, więc ten robot naprawdę działa jak superbohater na pełnym gazie.

Ale to nie wszystko. Oprócz tych funkcji, które robią wrażenie, W2 Pro Omni naprawdę zaskakuje ciszą, w jakiej pracuje. Dzięki nowej konstrukcji kanału powietrznego, hałas zmniejszył się o 13 dB w porównaniu do starszych modeli, dostajemy całe 63 dB– tak, to rzeczywiście działa jak kot, który chodzi po domu niezauważony. Czystość okien bez irytującego hałasu?

Stacja dokująca z dodatkowymi funkcjami jest w zasadzie mistrzem organizacji. Waga 5,5 kg to wciąż dość poręczne rozwiązanie, a do tego schowek na robota i akcesoria do czyszczenia. Uchwyt do przenoszenia? Wygodna sprawa. No i zapomnij o plątających się kablach. Kompozytowa lina bezpieczeństwa i zintegrowany przewód zasilający trzyma wszystko w jednym miejscu, a dodatkowa funkcja automatycznego zarządzania kablami sprawia, że nie musisz się martwić o porządek.

Winbot W2 Pro Omni system detekcji (fot. ECOVACS)

A jeśli chodzi o samą jakość czyszczenia – ściereczka czyszcząca z ulepszonym współczynnikiem retencji wody i znacznie lepszym zatrzymywaniem kurzu sprawia, że okna błyszczą się jak nigdy. W końcu, kto by pomyślał, że nawet w takich detalach tkwi sekret?

Ochrona przed upadkiem – Twój czuwający Anioł Stróż

Masz do czynienia z naprawdę trudnym zadaniem? – okna na wysokim piętrze, do tego przeszkody w postaci uchwytów, ram okiennych i trudnych krawędzi. To jakbyś miał zadanie do wykonania w samym sercu niebezpiecznej akcji. Wchodzi WINBOT W2 PRO OMNI – agent, który nie boi się wyzwań.

Winbot W2 Pro Omni pracuje (fot. ECOVACS)

Zaczynamy od podstaw – bezpieczeństwo. Nie ma mowy, żeby ten robot zszedł z kursu. WINBOT W2 Pro Omni to nie tylko zwykły pomocnik do czyszczenia okien. To maszyna wyposażona w aż 12-stopniową ochronę, która zapewnia stabilność i bezpieczeństwo przez cały czas. Siła ssania? Zaczynamy od solidnych 2800 Pa, ale w razie potrzeby, robot potrafi dostarczyć aż 5500 Pa! Co oznacza, że nawet w sytuacjach awaryjnych, jak np. niskie naładowanie baterii, nie stracisz kontroli nad urządzeniem. WINBOT nie da się zrzucić z okna, nawet jeśli prąd zacznie słabnąć. Z jego niezawodnym systemem utrzymania pozycji, okno będzie czyste, a robot nie spadnie – 30 minut na jednym naładowaniu? Jak najbardziej, da radę!

Teraz coś dla fanów technologii – WINBOT jest wyposażony w dwa typy czujników. Pierwszy to czujnik przyspieszenia grawitacyjnego, który monitoruje stabilność robota przez cały czas. Drugi to czujnik optyczny, który błyskawicznie wykrywa krawędzie okna w zaledwie 0,2 sekundy. Dzięki temu, robot unika wszelkich przeszkód, a czyszczenie przebiega bezpiecznie i skutecznie. Nawet niskie przeszkody? Żaden problem! WINBOT z łatwością radzi sobie z wysokością 4 mm i porusza się wokół nich bez najmniejszych trudności.

W domowej służbie Jej Królewskiej Mości

Dobra, zaczynajmy od tego, że mamy tu do czynienia z całą ekipą robotów do czyszczenia okien – każdy z nich ma swoją osobowość i umiejętności, ale każdy z nich robi swoje zadanie, jak prawdziwy profesjonalista.

Zacznijmy od Winbota Mini – malucha wśród tej ekipy. Niewielki, ale bardzo skuteczny. Choć może nie zachwyca mocą ssania jak niektóre większe modele, to jest wystarczająco cichy i precyzyjny, by zająć się codziennym czyszczeniem okien w mniejszych przestrzeniach. Winbot Mini jest jak taki sprytny asystent, który robi swoje zadanie cicho i bez zbędnych fanfar. A co ważne, wciąż jest wyposażony w system nawigacji WIN-SLAM 3.0, który pozwala na skuteczne planowanie trasy czyszczenia, omijając przeszkody, takie jak ramy okienne czy uchwyty.

Winbot Mini od dołu (fot. ECOVACS)

Potem wkracza Winbot W2 Omni – już trochę większy gracz, który nie boi się większych wyzwań. Z siłą ssania ponad 800 N i jeszcze lepszą nawigacją WIN-SLAM 4.0, robi świetną robotę w większych przestrzeniach. W2 Omni to jakby „mistrz ceremonii” wśród robotów – jego przenośna stacja dokująca to prawdziwa wygoda, bo nie musisz się martwić o plątające się kable. Więc, jeśli zależy ci na lepszej wydajności, większej mocy, ale jednocześnie chcesz zachować ciszę i porządek, Winbot W2 Omni to odpowiedź na twoje potrzeby.

Jak w finale filmu, kiedy pojawia się ten jeden, niezawodny bohater, który ratuje sytuację.… pojawia się Winbot W2 Pro Omni, który robi prawdziwą różnicę. To jakbyś miał mieć swojego osobistego „Jamesa Bonda” do okien. Z ulepszonym systemem ochrony przed upadkami (12-stopniowa ochrona!), ogromną siłą ssania, i wszystkimi tymi technologicznymi smaczkami, jak czujnik przyspieszenia grawitacyjnego czy optyczny czujnik do wykrywania krawędzi, nie da się go zignorować. Nie tylko wiesz, że będzie działał bezbłędnie, ale masz pewność, że zrobi to w ciszy i w pełnym porządku, bo zredukowany hałas i sprytnie zaprojektowane zarządzanie kablami to coś, co od razu przyciąga uwagę. Dostajemy solidne 63 dB – to mniej niż odkurzacz, ale więcej niż szept, więc może nie do końca jak cichy kot, ale na pewno mniej uciążliwy niż typowe domowe hałasy. Nie zapominajmy o ulepszonych ściereczkach czyszczących, które mają aż o 400% lepszą retencję wody!

Winbot W2 Pro Omni w pokoju (fot. ECOVACS)

No dobra, a teraz czas na małą łyżkę dziegciu w tej słodkiej historii o robotach. Gdy spojrzysz na cenę Winbot Mini – 1299 zł, to wiesz, że to jak kupno biletu do pierwszej klasy – wygodne, ale jeszcze nie te wyżyny. Z kolei cena Winbot W2 Pro Omni – 2599 zł – to już bilet VIP.

Podsumowując, Winbot Mini to świetny wybór do mniejszych przestrzeni, gdzie cisza i efektywność są na wagę złota. Winbot W2 Omni to już prawdziwa siła – nie tylko mocno ssie, ale także daje ci komfort dzięki przenośnej stacji dokującej i nowoczesnej technologii. A Winbot W2 Pro Omni? To jak terminator w świecie robotów do okien, który robi wszystko, żebyś miał perfekcyjnie czyste szyby – w ciszy, bez kabli i z niesamowitą mocą. Idealny do większych wyzwań. Każdy z nich ma swoje miejsce w twoim domu – wybór należy do ciebie!

Exit mobile version