czwartek, 29 stycznia

Jestem typem człowieka, który dba o dom. Serio, lubię sprzątać – odkurzanie? Spoko. Mycie podłóg? Też daje radę. Przeszedłem szkołę życia, sprzątając hostele w Wenecji. Nawet pranie potrafię ogarnąć i posegregować kolory. Ale, gdy przychodzi czas na prasowanie, szczególnie przed ważnym wyjściem, moja cierpliwość wyparowuje szybciej niż woda w żelazku na najwyższym poziomie pary. To trochę jak ten moment, gdy kumple czekają pod blokiem, a ty z okna krzyczysz: „Jeszcze chwila, mama kazała mi posprzątać pokój!”. Najpierw trzeba wygrzebać deskę z szafy, przedzierając się przez kurtki, drabinę i mopa. Potem zaczyna się klasyczne „Ej, gdzie jest żelazko?”, a odpowiedź zawsze brzmi: „Nie wiem, a kto ostatni prasował?”. I zanim się obejrzysz, czas ucieka… brzmi znajomo? No właśnie.

A teraz wyobraź sobie, że całe to zamieszanie znika. Nie ma szukania deski, nie ma biegania po domu za żelazkiem, nie ma nerwów, że koszula dalej wygląda, jakby właśnie wyszła z pralki. Wyciągasz Tefal AeroSteam, a on robi robotę za ciebie. Bez rozkładania, bez czekania, bez wysiłku, po prostu para robi swoje, a ty możesz skupić się na tym, co naprawdę ważne. Jak to działa? Zaraz wszystko ci opowiem.

reklama

Czym jest Tefal AeroSteam?

Zawsze byłem wierny tradycyjnemu żelazku, choć muszę przyznać, że kilka parownic też przewinęło się przez moje ręce. Jednak byłem do nich nastawiony sceptycznie. Wieczne dylematy z ustawianiem temperatury w żelazku, nerwowe zerknięcia, czy aby na pewno nie przypalam ulubionej koszuli, a w głowie mantra: „Szybciej, efektywniej!”. Myślałem, że tak musi być. Do czasu, aż odkryłem parownicę Tefal AeroSteam.

Byłem sceptyczny, bo przecież żelazko to żelazko. Ale ciekawość zwyciężyła. I wiecie co? To była rewolucja! Koniec z niepewnością, czy tkanina wytrzyma wysoką temperaturę, koniec z nerwowym prasowaniem. To nie jest zwykła parownica – to urządzenie, które sprawia, że prasowanie staje się szybsze, łatwiejsze i bardziej efektywne. Tefal chwali się, że nagrzewa się w 30 sekund, a dzięki technologii OptiFlow przyciąga materiał do nagrzanej płytki, co daje efekt jak po prasowaniu żelazkiem, ale bez rozkładania deski. Kto by pomyślał, że prasowanie może być tak przyjemne.

Tefal AeroSteam na podłodze (fot. Jakub Czerniak)

Moje przejście na parownicę Tefal AeroSteam przypominało proces przechodzenia przez różne fazy adaptacji, podobnie jak w modelu Kübler-Ross’a.

  1. Szok i niedowierzanie: „Parownica? To nie dla mnie, to zbyt nowoczesne”.
  2. Zaprzeczenie: „Nigdy nie porzucę mojego żelazka, to niemożliwe”.
  3. Gniew: „Dlaczego moje ubrania są wilgotne, a nie suche? Nie potrafię i nie lubię z tego korzystać”.
  4. Targowanie się: „Przejdę przez wszystkie fora internetowe i filmy na YouTube, tylko dajcie mi coś, co będzie dla mnie!”.
  5. Testowanie: „Testowałem różne parownice, ale żadna nie spełniała moich oczekiwań. Dopiero AeroSteam pokazał, jak prostym i intuicyjnym urządzeniem może być parownica.
  6. Akceptacja i nadzieja: „Tefal AeroSteam, dzięki swoim innowacyjnym funkcjom, odczarował dla mnie świat parownic. W końcu prasowanie stało się przyjemnością, a nie udręką!”
Tefal AeroSteam front urządzenia (fot. Jakub Czerniak)

Jak się tym prasuje?

Jak już ogarnęliśmy, że Tefal AeroSteam to cudo techniki, to teraz czas na praktykę. Ale chwila, producent wyraźnie zaznacza, że to parownica do prasowania w pionie. Czyli zapomnijcie o desce do prasowania! Musimy ogarnąć, gdzie powiesić ciuchy. Można trzymać w ręce, albo, jak to się mówi, „wiadomo, można na krześle, na klamce, na szafie…”. Proste, prawda? Na tapetę wziąłem ulubiony biały t-shirt, białą koszulę, czarne spodnie i firankę. Będzie widać każde zagniecenie. Prasujemy zawsze z góry na dół. A co mnie najbardziej kręci w tym sprzęcie? Oprócz tego, że wygląda jak pistolet laserowy (przez pomarańczowe detale), to ssanie! Technologia OptiFlow to jest po prostu magia. Para i grawitacja robią robotę, a parownica przyciąga ciuch do nagrzanej płytki. Jeden ruch i macie efekt jak po żelazku. Szybko, łatwo i przyjemnie.

Tefal AeroSteam i koszula (fot. Jakub Czerniak)

Jak używać Tefal Aerosteam?

  1. Uzupełniamy zbiornik na wodę (100 ml).
  2. Podłączamy urządzenie do prądu.
  3. Czekamy 30 sekund na nagrzanie (sygnał dźwiękowy i kontrolka LED dadzą nam znać, że sprzęt jest gotowy).
  4. Prasujemy.
  5. Wybieramy odpowiedni tryb pracy:
    • Tryb turbo – dla mocno pogniecionych ubrań
    • Tryb delikatnego ssania – dla tkanin syntetycznych
    • Tryb parowy – dla delikatnych materiałów, np. kaszmiru

Chciałbym wam dać to poczuć, bo to jest mega satysfakcjonujące, jak ciuch się nie ślizga i nie ucieka przed parą, tylko trzyma się sztywno płytki, ale niestety, nie mogę. Więc musicie uwierzyć mi na słowo, bądź przekonać się sami.

Trochę więcej o funkcjach

Producent chwali się, że dzięki tej ich magicznej technologii OptiFlow prasujemy 50% szybciej i oszczędzamy 57% prądu. No dobra, z matmy to ja orłem nie byłem, więc wierzę na słowo. Teraz porozmawiajmy o tej magicznej stopie Monotemp. Serio, to jest jak suszarka do ubrań wbudowana w parownicę! Ubrania są suche i gotowe od razu po prasowaniu, koniec z czekaniem, aż wyschną. Możesz prasować koszulę i od razu ją założyć, nawet jak lecisz na wesele przyjaciela i masz 3 minuty do wyjścia! To jest po prostu game changer. A jak już jesteśmy przy szybkości, to zbiornik na wodę o pojemności 100 ml wystarczy na wyprasowanie 3 koszul. No i nagrzewa się w 30 sekund, to jest szybciej niż zrobienie kawy. Możesz prasować wydajnie i oszczędzać energię, czy to nie jest piękne? Do tego 3 tryby do różnych tkanin, więc ogarniecie wszystko!

  • TRYB TURBO – dla maksymalnych zagnieceń, czyli do takich ubrań, że nawet mama by powiedziała, że wyglądają jak wyciągnięte psu z gardła…
  • TRYB DELIKATNEGO SSANIA – dla syntetyków, żeby nie zrobiły się z nich plastikowe worki.
  • TRYB PAROWY – para buch, koła w ruch! Dla delikatnych tkanin, jak kaszmir, moher, aksamit. Panie ogarną, a panowie… no cóż, zapytajcie swoje panie, zanim zrobicie z ulubionego swetra szmatę!

Zazwyczaj korzystam z trybu TURBO – drobne zagniecenia na spodenkach sportowych mi nie przeszkadzają, więc pomijam tryb delikatnego ssania, tryb parowy wykorzystałem, gdy ostatnio szedłem na randkę i wyprasowałem dziewczynie kaszmirowy sweter polo. Koszulki i koszule muszą wyglądać perfekcyjnie, dlatego wykorzystuję pełną moc urządzenia. Liczy się dla mnie przede wszystkim siła i czas!

Gdyby to ode mnie zależało, moc ssania mogłaby być jeszcze większa, nawet jak suszarka do włosów, ale oczywiście bez szkody dla tkanin. W końcu to właśnie ubrania są tutaj najważniejsze!

Dodatkowym atutem parownicy jest jej zdolność do odkażania i eliminowania nieprzyjemnych zapachów. Jeśli na przykład płaszcz po letnim sezonie nabrał zapachu szafy, ale nie nadaje się do domowego prania, parownica skutecznie go odświeży, sprawiając, że będzie bardziej higieniczny.

To samo dotyczy legowiska psa – kiedyś miałem czworonoga, więc doskonale wiem, jakim wyzwaniem bywa jego czyszczenie. Umówmy się, nie każde legowisko da się wrzucić do pralki, a potrafi być prawdziwym siedliskiem nieczystości. W takiej sytuacji parownica to świetne rozwiązanie, bo pozwala odkazić materiał i sprawić, że będzie świeższy oraz bardziej higieniczny dla naszego pupila.

Tefal AeroSteam Technologia Optiflow (fot. Jakub Czerniak)

Parownica idealna? Sprawdźmy, co ma w środku!

Oprócz tych technologicznych bajerów, AeroSteam to po prostu wygodny sprzęt:

Zalety:

  • Prasowanie + ssanie = wciąga jak dobry serial! Ciuchy same się przyklejają do płytki, a zagniecenia znikają.
  • 3 zróżnicowane tryby. Nieważne, czy masz jedwab, czy dżinsy – AeroSteam ogarnie każdą tkaninę.
  • Komfort użytkowania i design: Mobilna, poręczna i do tego znakomicie wygląda.
  • Monotemp: Suche ciuchy w mgnieniu oka! Koniec z mokrymi plamami i czekaniem, aż ubrania wyschną.
  • Czas suszenia: Poniżej 3 minut! Ubrania są suche od razu po prasowaniu. Idealne, gdy goni cię czas.
  • Cena: 599 zł to uczciwa cena za taką jakość.

Wady:

  • Wykonanie: No dobra, czepiam się, ale te przyciski od trybów wyglądają trochę tanio. Za taką cenę mogliby się postarać.
  • Hałas: Urządzenie w trybie turbo jest trochę za głośne, porównywalne do hałasu z odkurzacza.
  • Zbiornik na wodę: 100 ml to nie jest rekord, ale pamiętajcie, że to też lżejsza parownica w dłoni. Jak mała torebka na imprezę – niby nie pomieści wszystkiego, ale masz wolne ręce do tańca!

Czy warto kupić parownicę Tefal AeroSteam?

To jak to jest z tym Tefal AeroSteam? Zmienił moje podejście do prasowania? Powiem tak, jeśli do tej pory prasowanie kojarzyło ci się z karą za grzechy, to ta parownica może cię nawrócić. Jest lekka (1,4 kg), szybka jak i wygodna, więc nie muszę wyciągać deski i bawić się w origami z ciuchami. Powtórzę się, ale największe wrażenie na mnie zrobiła funkcja Optiflow, parownica zachowuje się jak żelazko, a dodatkowo przyciąga ubranie, ułatwiając mi całą robotę. W sumie przekonałem się do niej i nie sięgnąłbym teraz po urządzenie, które nie posiada tych funkcji.

Tefal AeroSteam w ręce (fot. Jakub Czerniak)

To mój idealny kumpel, gdy muszę na szybko ogarnąć koszulę przed randką lub sweter z delikatnej tkaniny, wygładzić ciuchy po podróży albo uratować marynarkę, której nie chcę spalić żelazkiem.

Exit mobile version