Jeśli jesteś w gronie kawoszy i rozpływasz się na myśl o filiżance ulubionego napoju, ale automatyczny ekspres do kawy wydaje Ci się dużą inwestycją – jesteś w dobrym miejscu. Dziś postaram się ustalić, co tak naprawdę decyduje o wysokiej cenie.
Temat publikacji jest podyktowany moimi osobistymi refleksjami, ale zacznijmy od początku. Mawiają, że trudno powrócić do starszych przyzwyczajeń, jeśli zaznamy czegoś lepszego. Tak jest i w przypadku dobrej jakości produktów oraz form ich przyrządzania. Wielokrotnie zdarzało mi się wskoczyć do kawiarni przy okazji spotkań ze znajomymi, podczas studiów zwłaszcza. Niemniej, bardziej skupiałam się na dobrym towarzystwie, niż samej kawie. Chęć posiadania ekspresu, zrodziła się podczas minionych wakacji. W apartamencie znajdował się on na wyłączność, a więc co najmniej kilka razy dziennie raczyłam się napojem z pianką. Wierzcie lub nie, ale po kilku dniach przyzwyczaiłam się do tego na tyle, że klasyczna kawa w domu przestała mi smakować tak, jak wcześniej. Mimo, że jest doceniana nawet przez baristów.
Automatyczny ekspres zrobił mi lepszą kawę?
Mimo, że sama mielę ziarna i staram się kupować wyselekcjonowane pozycje, nie jest to smak, który czuję na języku wspominając włoski urlop. Mam wrażenie, że przyrządzona kawa nie oddaje w pełni tego, co ma do zaoferowania. Postanowiłam więc zrobić mały eksperyment – spakowałam kawę do znajomych posiadających błyszczące cacko od lubianej marki. Raczej nie zdziwi was fakt, że jej smak był nieporównywalnie lepszy. Zaczęłam więc zastanawiać się, co na to wpływa i rozważać, czy automatyczny ekspres powinien pojawić się i w mojej kuchni.
Na wstępie jednak nadmienię, że w przeszłości próbowałam różnych alternatyw. W mojej kuchni etat pełnił już zaparzacz, kawiarka, ekspres przelewowy i kolbowy. Próbowałam przekonać się również do dość budżetowej opcji w postaci parzenia kawy z pomocą specjalnego sita z filtrem. Skłamałbym mówiąc, że żadna z tych opcji nie stanęła na wysokości zadania, jednak ani jedna nie spełniła w pełni moich potrzeb. Wspominam o tym, albowiem wiele osób przedstawia te opcje jako tańszy substytut.
Automatyczny ekspres – co jest składową tak wysokiej ceny?
Gdy mowa o sprzęcie wysokiej klasy (nadal jednak dedykowanym konsumentom), niemal w pełni wyręcza nas on w całym procesie parzenia kawy. Nie bez znaczenia są więc zastosowane rozwiązania, ale przede wszystkim jakość pewnych elementów.
Zacznijmy więc od… zmielenia
Automatyczny ekspres posiada wbudowany młynek do kawy, którego mechanika działania nieco różni się od urządzeń udarowych za kilkadziesiąt złotych. Żarnowe modele dzielą się zaś na stalowe i ceramiczne, możemy znaleźć je nie tylko w ekspresach, ale i dokupić jako samodzielne urządzenia. Ceny wahają się od niespełna 200 zł (gdy mowa o automatycznych modelach) do blisko 1500 zł. Różnią się wieloma aspektami, począwszy od mocy, skończywszy na materiale z którego stworzono ostrza i możliwości regulacji w zakresie mielenia. Modele godne polecenia (w nawiązaniu do wbudowanych młynków) powinny posiadać 7-stopniową regulację. Oczywiście, im większy zakres tym lepiej, ale jest to już zadowalający poziom.
W przypadku ekspresów, najdroższe modele posiadają nawet dwa wbudowane młynki. Nie tracimy jednak przestrzeni na ich przechowywanie, albowiem znajdują się one wewnątrz magicznej, kofeinowej machiny. Zachęcam do zapoznania się z nieco obszerniejszą publikacją, w której wyjaśniam dlaczego odpowiedni młynek do kawy jest tak istotny: Zostań domowym baristą. Czy młynek do kawy jest ważniejszy, niż ekspres?
Ziarna, ziarnami, ale co z wodą?
Diabeł tkwi w szczegółach – zdaje się, że znane przysłowie ma zastosowanie i w przypadku parzenia kawy. Poza dobrej jakości ziarnami, znaczenie ma także woda. Jej jakość i właściwości różnią się w zależności od regionu, ale nie bez przyczyny wielu smakoszy wykorzystuje do kawy wodę filtrowaną. Jeśli nie posiadamy dystrybutora wody lub filtrów pod zlewozmywakowych, pozostaje nam dzbanek. Automatyczny ekspres może zadbać o to za nas, a to dzięki wbudowanemu systemowi filtracji. Jego zastosowanie chroni także przed znaczącym osadem (myślę, że ten problem zna większość z nas).
Warto jednak mieć na uwadze, że sam osad jest ściśle powiązany nie z jakością wody, a jej twardością. Konkretniej, powstaje w wyniku wytrącania się węglanów wapnia i magnezu. Im wyższe stężenie, tym większy osad. Tak czy siak, nikomu nie w smak spijanie kawy ze wspomnianymi drobinkami odlepiających się cząsteczek osadu. Decydując się na automatyczny ekspres z filtrem, problem znika jak sen z powiek. Zwłaszcza wówczas, gdy woda w miejscu naszego zamieszkania pozostawia wiele do życzenia, nie ma obaw, że wpłynie na smak kawy.
Gdy mowa o wodzie, warto wspomnieć także o jej temperaturze. Zdarza się, że smakosze zalewają kawę niemal prosto z gorącego czajnika, a 100 stopni jest dla związków aromatycznych czystym zabójstwem. Wówczas napój jest bardziej gorzki i traci rzeczywiste walory smakowe. Odmierzenia temperatury w domowych warunkach byłoby już nie lada celebracją, na którą większość z nas nie ma czasu. W tym zakresie, automatyczny ekspres panuje nad tym za nas. Gdy tylko osiągnie należytą wartość, zaczyna spływać do filiżanek. Optymalnie, powinna wynosić od 88 do 94 stopni.
Ekstrakcja, czyli magia personalizacji
Przy sklepowych półkach w kategorii ekspresów, kusi nas przede wszystkim różnorodność opcji. W tym m.in. espresso, Cappuccino, Latte, Cold Brew, a nawet herbata. Ogromną rolę grają tu proporcje, ale i wspomniana ekstrakcja. Najprościej ujmując, jest to proces uwalniania z ziaren należytych właściwości – wpływając na smak oraz aromat. Automatyczny ekspres nierzadko umożliwia dopasowanie intensywności, jednak znacząco wykracza to poza domowy zakres (kojarzony zazwyczaj z ilością kawy, którą zalejemy wrzątkiem).
To, co mnie przekonuje to możliwość zaprogramowania ekspresu z konkretnymi ustawieniami dla użytkownika. Gdy uzyskamy idealną kawę, możemy zapisać wszystkie parametry, a przy kolejnej filiżance – wybrać uprzednio ustawiony profil. To akurat jest zależne od modelu, albowiem zaawansowane umożliwiają utworzenie nawet kilku ulubieńców.
Stopień ekstrakcji według wielu specjalistów, powinien wynosić od 18 do 22%. Ważnym aspektem w tymże procesie jest ciśnienie, albowiem właśnie z tego słynie bohater dzisiejszej publikacji. Pewne modele chwalą się nawet 19 bar, jednak nie do końca jest to rzeczywiste i osiągalne w codziennej pracy. Jest to bowiem szczytowy wynik, natomiast pompa nie doprowadza do aż tak wysokiego ciśnienia. Warto pamiętać o ścisłym powiązaniu z grubością mielenia, a ww. parametrem (dla przykładu – drobniejsze cząsteczki wymagają wyższego ciśnienia).
Powracając do ekstrakcji, to ona jest jednym z czynników, które wpływają na osiągnięcie konkretnego rodzaju kawy. Czas parzenia może różnić się w zależności od konkretnego ekspresu, tak więc tę kwestię pozostawię bez konkretnych danych.
Spień tak, jak lubisz
Wisienką na torcie jest kwestia mleka lub napoju roślinnego (pamiętajmy, że im większa zawartość tłuszczu, tym lepsze spienianie). Oczywiście tak jak i w przypadku młynka, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy zaopatrzyli się w dedykowane, samodzielne urządzenie – na baterie lub zasilane prądem. Niestety coś kosztem czegoś, albowiem jest to kolejny sprzęt wymagający zagospodarowania dodatkowej przestrzeni. Wspomnieć należy również o kosztach, albowiem żaden gadżet za kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych nie uczyni z mleka tego, co urządzenie o lepszych parametrach.
Automatyczny ekspres zazwyczaj posiada wbudowany system spieniania (choć nie jest to warunek konieczny). Nie musimy zatem troszczyć się o proporcje, podgrzewanie, temperaturę, a zaledwie pamiętać o uzupełnieniu zbiornika. Dzięki programom, ekspres sam decyduje o ilości dolewanego napoju, a pianki, co pozwala na przygotowanie kawy zgodnej z konkretnym typem. W profesjonalnych modelach można natrafić również na opcję wyboru czasu dozowania mleka. W tańszych zaś opcjach, producenci wyposażają sprzęt w rurkę (tu więc należy wyposażyć się we własne naczynie i jest to nieco mniej wygodne rozwiązanie).
Automatyczny ekspres, a innowacje i marketing
Wiele osób rozmyśla nad zakupem ekspresu nie biorąc pod uwagę aspektów, które wpływają na finalny smak kawy, a… opcji. Brzmi to może jak oksymoron, ale konsumenci z natury nie szukają odpowiedzi, a gwarancji spełnienia swoich potrzeb. Nierzadko bywa tu zgubne, albowiem poza sloganem reklamowym, warto ustalić, czy sprzęt ma rzeczywiście warunki, aby spełnić obietnice.
Zawsze powtarzam, że kluczem są parametry techniczne, ale także jakość podzespołów. Firmy mogą w teorii chwalić się wysokimi osiągami, jednak kosztem awaryjności lub niskiej klasy elementów. Oczywiście o ile nie ogranicza nas budżet, możemy postawić na rekomendowane marki słynące z produkcji ekspresów od dekad. Niemniej, koszt 6 tysięcy złotych nie dla każdego z nas jest akceptowalnym, jednorazowym wydatkiem. W takich sytuacjach na prowadzenie wyłaniają się zarówno promocje, jak i tańsze firmy z mniejszą renomą. Czy wszystkie z nich kryją jakieś wady? Oczywiście, że nie. Warto jednak przekalkulować, czy stać nas na ryzyko.
W takich sytuacjach rozważałabym starsze modele od zaufanych producentów, lub te o mniejszej liczbie zaawansowanych opcji. Lepiej zainwestować w automatyczny ekspres, który przyrządzi nam 2 rodzaje pysznej kawy, niż urządzenie oferujące 8 opcji, ale bez odpowiednich parametrów pozwalających na wyciągnięcie z ziaren tego, co najlepsze.
Jak nie automatyczny ekspres, to może inne sprzęty?
Większość producentów stroni od podawania nazw konkretnych podzespołów, tak więc trudno wyliczyć również ich cenę. Myślę jednak, że rozważniej byłoby obliczyć uśrednione koszta samodzielnych urządzeń, które choć po części pozwoliłyby przyrządzić nam latte. Zaznaczę jednak, że i tu należałoby wziąć pod uwagę modele dobrej klasy.
W przypadku młynka, możemy postawić na tańszą opcję od CASOGERMANY, jak i droższą alternatywę od Jura. Podobnie w przypadku spieniacza, swoją propozycję ma dla nas GÖTZE & JENSEN, ale i Philips. Zapytacie – skąd ta różnica? Powtórzę zatem – diabeł tkwi w szczegółach. Zarówno gdy mowa o materiale ostrza, pojemności, jak i funkcji takich jak podgrzewanie mleka. W tańszej wersji, impreza wyniesie nas około 580 zł, w bardziej wypasionej 1250 zł. Nie biorę pod uwagę filtracji, albowiem nie znam nikogo, kto z myślą o kawie zamontowałby specjalistyczne filtry.
Jeśli nie przeraża was samoobsługa i do szczęścia potrzebujecie espresso lub klasyczną kawę z pianką, zakup zestawu uważam za rozsądny. Kawa będzie bardziej aromatyczna, niżeli w przypadku zwykłego młynka udarowego i mleka spienionego z użyciem trzepaczki z Ikea za 5 zł. Nadal jednak pozostajemy bezsilni wobec samego procesu parzenia, a bez sita lub zaparzacza – włącznie z fusami w filiżance. Jak mawiają, wszystko jest kwestią priorytetów.
Automatyczny ekspres – wnioski
Reasumując, automatyczny ekspres nie należy do najtańszych przyjemności, ale stoi za tym kilka czynników. Wbudowany młynek z szerokim wachlarzem regulacji, system spieniania, system filtracji, dostosowane programy, automatyczne oczyszczanie – to zaledwie część z nich. Kawa zdaje się wydawać prostym w przyrządzeniu napojem, jednak na finalny smak wpływa wiele aspektów, których nie jesteśmy w stanie kontrolować bez odpowiednich narzędzi.
Nie uważam jednak, że wysoka cena to wyłącznie dobór odpowiednich części i zastosowanych technologii (te dotyczą zarówno sposobów parzenia, obsługi, jak i dodatkowych bajerów jak połączenie ekspresu z aplikacją mobilną). Jak w każdej branży, producent i dystrybutorzy muszą zarobić. Na dobrą renomę pracuje każdy biznes, a więc i ta ma swą cenę, za którą płacą konsumenci. Lata doświadczenia, produkcja w krajach o należytej polityce wobec pracowników, reklama, produkcja części – to wszystko również kosztuje. Niech nie kuszą nas celebryci reklamujący sprzęty (im też należy zapłacić). Wybierajmy je z uwagi na klasę i parametry techniczne.
Czy da się zastąpić automatyczny ekspres? To zależy od tego, co skłania nas ku zakupowi. Jak wspomniałam wcześniej, miałam okazję wypróbować kilka alternatyw i wiem, że nie do końca spełniły moje oczekiwania. Niemniej, każdy z nas ma inne zwyczaje. Jeśli na co dzień pijemy latte lub espresso, zastanówmy się, czy warto dopłacać 2 tysiące dla modelu z bardziej różnorodnymi opcjami lub systemem spieniania.
Tytułem zakończenia – ekspres automatyczny również nie jest perfekcyjny. Choć w codziennym użytkowaniu zdaje się wnosić do naszego życia wygodę i przyjemność, wymaga odpowiedniej konserwacji i troski. Mowa tu choćby o odkamienianiu, oczyszczaniu, wymianie filtrów. Przeliczając koszta osobnych urządzeń wysokiej klasy, wymarzony ekspres kosztujący 2000 – 3000 zł wcale nie wydaje się być aż tak horrendalnym wydatkiem. Zwłaszcza, gdy technologia wyręcza nas w całym procesie. Nie płacimy wyłącznie za to, co możemy kupić samodzielnie, a i za cały proces produkcji, technologie i wiele innych czynników.
Jeśli rozważasz zakup sprzętu, który przyrządzi Ci pyszną kawę, ale nie zależy Ci na zautomatyzowanych procesach, zajrzyj do: Recenzja DeLonghi Scultura ECZ 351.W Jaką kawę parzy ekspres za 699 zł?
