Recenzja Aparatu Canon EOS M

O czym mowa?

Przez ostatnie 4 miesiące, dzięki uprzejmości firmy Canon mieliśmy okazję korzystać z aparatu EOS M. Kompakt z wymienną optyką to ciekawe rozwiązanie, kiedy w parze za wysoką jakością musi iść satysfakcjonująca mobilność.

Efekty pracy aparatu możecie zobaczyć chociażby w naszej relacji z IFA 2014 czy wszystkich recenzjach opublikowanych od września. Zapraszamy również do przeczytania naszej recenzji.

Budowa i Specyfikacja

Otrzymaliśmy aparat z obiektywem kitowym 18-55mm f/3.5-5.6 EF-M i lampa błyskową. Niestety dostarczony nam zestaw nie zawierał instrukcji – całe szczęście, jak później się okazało, nie była ona wcale potrzebna.

Podstawowa specyfikacja aparatu:

Liczba przewodnia dedykowanej lampy Speedlite 90EX dla ISO 100 to 9.

Aparat wygląda solidnie, większa część obudowy jest metalowa. Spory obiektyw sprawia, że EOS M posiada wagę lustrzanki, zachowując ergonomię kompaktu. Efektem tego sprzęt wyjątkowo pewnie leży w dłoni . Kształt aparatu jest prosty i można go przyrównać do pudełka lekko zaokrąglonych krawędziach.

Jako największe niedociągnięcie konstrukcyjne zaliczamy brak możliwości zamontowania zewnętrznego wizjera – część konkurencyjnych modeli, posiada taką opcję. Kolejnym fajnym dodatkiem którego zabrakło jest odchylany ekran. Jednakże jest to element wpływający zazwyczaj w widoczny sposób na cenę – dlatego jego brak jesteśmy skłonni wybaczyć.

Ograniczone rozmiary korpusu sprawiają, że gniazdo karty zostało umieszczone razem z kieszenią akumulatora. Niestety przy wkładaniu akumulatora zdarzyło się nam przesuniecie wyłącznika blokującego zapis na karcie.

Trwałość i jakość materiałów stoi na wzorowym poziomie – przez 4 miesiące intensywnej pracy nie dostrzegliśmy żadnych zarysowań czy uszkodzeń.

Ustawienia i obsługa

Podobnie jak w tradycyjnych kompaktach, przyciski sterujące umieszczone są na tylnej ściance obok ekranu i na górnej krawędzi. Obsługa ich jest intuicyjna, a ich ilość i funkcjonalność pozwala na szybki dostęp do wszystkich istotnych ustawień. Dodatkowym udogodnieniem mogłaby być rolka do bezpośredniej zmiany ISO.

Ekran dotykowy jest wyraźny i całkiem nieźle spisuje się przy silnym świetle słonecznym. Ponadto charakteryzuje go spory kąt widzenia.

Wyświetlany interface umożliwia dostęp do dodatkowych funkcji. Pierwsza to oczywiście robienie zdjęć poprzez dotknięcie, pozwalając jednocześnie na zdefiniowanie punktu focusa – rozwiązanie to jest bardzo wygodne. Tryb ten charakteryzuje większa zwłoka, niż w przypadku korzystania z tradycyjnego przycisku. Spore czasy ostrzenia są natomiast usprawiedliwione przez bardzo udany efekt końcowy, w postaci wzorowo wyostrzonych zdjęć.

Menu ekranowe prezentuje parametry, które w zależności od programu można zmieniać przyciskami ma ściance lub przewijać palcem. Nie zabrakło także wyświetlania informacji pomocniczych np. histogramu lub trybu pomiaru światła. Do zmiany trybu prezentowanych danych służy osobny przycisk fizyczny opisany jako INFO.

Obsługa ustawień z poziomu ekranu podzielona została na dwa tryby – tradycyjny z pełnym zestawem zaawansowanych ustawień, oraz uproszczony z podstawowymi parametrami. Pierwszy z nich wywoływany jest z ekranu, lub przyciskiem „MENU”, drugi poprzez przycisk Q/SET.

Praca

Aparat ma dość szeroki zakres ISO, lecz podobnie jak w przypadku konkurencyjnych konstrukcji, jest to raczej chwyt marketingowy. Bardzo dobrze jest do 400, przy 800 też jest ok, powyżej pojawiają się już zbyt duże szumy. Aparat ma możliwość włączenia odszumiania, włączenie z połączeniem w jedno czterech ujęć. Przy konieczności robienia zdjęć z wyższym ISO może to nam trochę pomóc.

ISO 100

ISO 200

ISO 400

ISO 800

ISO 1600

ISO 3200

ISO 6400

 

 

 

ISO 12800

Bardzo dobrze działa pomiar światła, radzi sobie nawet przy większych kontrastach, więc zdjęcia są w większości przypadków naświetlone poprawnie. Kompensacja ekspozycji jest możliwa w zakresie ±3 EV ze skokiem 1/2EV lub 1/3EV. Jest też możliwość bracketingu tj. wykonania 3 zdjęć o maksymalnej różnicy naświetlenia każdego z nich ±2EV w skoku co 1/2EV lub 1/3EV.

W menu znajdziemy typowe programy, dla tych którzy nie są obeznani z tajnikami ekspozycji i czasu. Pozwalają one automatycznie dostosować te parametry do tego co i kiedy fotografujemy (krajobraz, portret, ciemność, ruch). Ciekawe są również filtry. Można się fajnie pobawić, a efekty są nieraz zaskakująco dobre. Widać że twórcy softu przyłożyli się do pracy. Można pochwalić się artystycznym zdjęciem, bez używania Photoshop-a

Artystyczny pogrubiony

Rybie oko

Ziarnisty czarno-biały

HDR

Jest też program makro ale przy standardowym obiektywie możliwości jego wykorzystania są znikome. Osoby korzystające dotychczas z lustrzanek Canona ucieszy fakt że korzystając z przejściówki, będą mogli połączyć EOS M ze swoimi dotychczasowymi obiektywami.

Podsumowanie

Ogólne wrażenie jest bardzo dobre. Zdjęcia są naprawdę fajnej jakości – to zasługa matrycy. Canon EOS M to sprzęt dla bardziej zaawansowanego amatora. Aparat te same możliwości i podobną jakość co niedroga lustrzanka – wyróżniając się przy tym niższą wagą i przyjaznymi gabarytami. Na uwagę zasługuje również prosty i estetyczny design, wyróżniający się na tle konkurentów, skłaniających się w stronę stylu retro.

Fotografie do testu wykonał Krzysztof Tomaszewski

Canon EOS M został nagrodzony przez redakcję wyróżnieniem:

 

 


Think About przyznaje wyróżnienia wyłącznie produktom testowanym w redakcji. Każdy nagrodzony produkt posiada godne uwagi cechy które odzwierciedlane są w postaci znaczków. Więcej o kategoriach przyznawanych wyróżnień można przeczytać tu: think-about.pl/wyroznienia-think-about.
Za udostępnienie sprzętu do testów dziękujemy firmie:

 

Exit mobile version